Poseł skarży się na sąd

5
08.12.2005
Przez 20 miesięcy procesu Jana P., byłego prezesa spółki Hetman, sąd wysłuchał 110 świadków. Do przesłuchania zostało jeszcze 140. Poseł PiS Leonard Krasulski w liście do ministra sprawiedliwości skarży się na opieszałość sądu – informuje o tym „Dziennik Elbląski”.
Proces Jana P., byłego właściciela spółki odzieżowej Hetman, rozpoczął się 30 marca 2004 r. Od tego czasu przed sądem zeznania złożyło 110 z prawie 250 świadków. Według posła Leonarda Krasulskiego, proces toczy się „bardzo opieszale” i dlatego postanowił zainterweniować, wysyłając pismo do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. „Sąd przesłuchuje jedynie kilku poszkodowanych pracowników w miesiącu, co przy ponad 270 pokrzywdzonych, których zamierza sąd przesłuchać, czyni wydanie prawomocnego wyroku bardzo odległym” - pisze w liście Krasulski. Na koniec pisma poseł zwraca się z prośbą do ministra o zbadanie sprawności rozpatrywania sprawy przez elbląski sąd. Z zarzutami elbląskiego posła Prawa i Sprawiedliwości nie zgadza się prowadzący proces sędzia Wojciech Furman z elbląskiego Sądu Rejonowego. - W tym procesie mowy o opieszałości sądu być nie może - mówi sędzia Furman. - Sąd robi wszystko, aby sprawa toczyła się jak najszybciej, ale nie zawsze proces może się toczyć tak szybko, jakby wszyscy tego oczekiwali. Świadków w tej sprawie jest bardzo dużo. Do chwili obecnej przesłuchaliśmy 110 świadków, z tym, że jest tutaj pewna dolegliwość. Ze względu na stan zdrowia oskarżonego - jest odpowiednie zaświadczenie w aktach sprawy - sąd nie może prowadzić jednej rozprawy dłużej niż cztery godziny. Sąd broni się także twierdząc, że na każdą rozprawę wzywanych jest po 8-12 świadków, których maksymalnie można przesłuchać w ciągu czterech godzin. Wczoraj odbyła się kolejna rozprawa, podczas której dalej zeznawały pokrzywdzone szwaczki. Sądowi zostało do wysłuchania jeszcze ok. 140 świadków. Jan P. jest oskarżony o złośliwe naruszenie praw pracowniczych oraz przywłaszczenie pieniędzy. Według ustaleń prokuratury, potrącał on z wypłat pracowników składki, jednak nie odprowadzał ich do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Poza tym prokuratura zarzuca mu, że nie utworzył zakładowego funduszu pracowniczego, zmuszał pracowników do bezpłatnej pracy w godzinach nadliczbowych, a pensje - mimo braku jakichkolwiek porozumień z pracownikami - wypłacał z opóźnieniem i w ratach. Oskarżony nie przyznaje się do winy. Grozi mu do 10 lat więzienia.
Arkadiusz Kolpert

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

Skarżypyta :P A tak na serio, to juz pewnie nazbierało się tyle dowodów, że powinni udupić gościa.
howk (2005.12.08)

info

0  
  0
Pan Jan P. chyba się już przekonał, że jego czas dawno minął, tak jak lokalnych (elbląskich rzezimieszków), którzy albo siedzą, albo będą siedzieli (albo "odpoczywają" na Dębicy). W każdym bądź razie nie mają nic do powiedzenia. W naszym mieście (nieco innaczej niż w kilku miastach w Polsce) - żyją normalni obywatele, którzy płacą podatki, przestrzegają prawa i potępiają takie formy dzikiego kapitalizmu, jakiego ewidentnym przedstawicielem jest właśnie p. Jan. P.
Pracobiorca (2005.12.08)

info

0  
  0
zaswiadczenie o stanie zdrowia jest takie jak reszta jego interesow...
(2005.12.09)

info

0  
  0
Zgadza się - Jan P. jest w każdym calu pozorantem i nie może pogodzić się z tym, że czas takich ludzi już dawno minął, a zwłaszcza w warunkach EU. Pozoruje także "budowę?" przy ul. Przy Murze, wiedząc, że "za cienki jest" by ją w ogóle kiedykolwiek skończył. Niech zobaczy jak naprzeciwko buduje Firma "Mytych", ale Jan P. w swej prymitywnej umysłowości nawet do pięt nie dorasta właścicielowi wspomnianej firmy. "Buduje - pozorując", a na na Starym Mieście przybyła już 3. budowlana ruina!
Wieżowa (2005.12.17)

info

0  
  0
To nie jedyny taki pracodawca w Elblągu.Wystarczy pogadać z ludźmi.Sama też u takiego pracowałam przez 5 lat. teraz ciągają mnie po urzędach na przesłuchania w sprawie...
pracownik (2005.12.28)

info

0  
  0