Dwa szybkie ciosy i radość na Agrykoli

15
23.08.2025
Dwa szybkie ciosy i radość na Agrykoli
Fot. Anna Dembińska
Olimpia wreszcie przełamała domowe fatum, a Stadion Miejski w końcu rozbrzmiał radością. Żółto-biało-niebiescy zagrali jak bokser, który w pierwszej rundzie posłał dwa mocne ciosy, a potem pewnie kontrolował walkę. Szybkie trafienia Wierzby i Czernisa ustawiły spotkanie z Jagiellonią II, a elblążanie dowieźli wynik do końca, notując drugie ligowe zwycięstwo z rzędu. Zobacz zdjęcia.

Bohater pucharowego meczu z DKS-em, Dominik Kozera, autor dubletu godnego filmowego rewolwerowca z dymiącymi lufami, tym razem usiadł na ławce, czekając na swój moment. Trener Jarzembowski rozegrał partię po swojemu i wskazał na innych wykonawców. W jego wizji nie mogło zabraknąć Dawida Laszczyka, który w Dobrym Mieście rozświetlił boisko energią. Filigranowy pomocnik kontynuuje swoje dobre występy, a wtóruje mu Dawid Wierzba. Już w 1. minucie pokazał, że ma ochotę na gole, choć jego trafienie zatrzymał gwizdek sędziego. Jednak cierpliwość popłaca, bo osiem minut później, po perfekcyjnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego, Wierzba przyłożył pieczęć i otworzył wynik spotkania. Olimpia zaczęła tak, jak marzy każdy kibic: od mocnego, pewnego uderzenia.

Żółto-biało-niebiescy nie mieli zamiaru zwalniać, wyglądali jakby przed meczem opróżnili cały magazyn klubowych suplementów. W 15. minucie ruszyła błyskawiczna kontra. Czernis niczym dyrygent poprowadził orkiestrę do ataku. Zagrał na skrzydło do Kondrackiego, ten wypuścił Kordykiewicza, a piłka jak po sznurku powędrowała w pole karne. Tam zrobiło się gorąco, futbolówka odbijała się od nóg niczym bilardowa kula, aż w końcu znów trafiła do Czernisa. I wtedy huk. Precyzyjny strzał, 2:0, a trybuny mogły eksplodować z radości. Akcja była jak błyskawica, szybka, celna i przede wszystkim skuteczna. Jeszcze niedawno z DKS-em Olimpia sprawiała wrażenie ospałej, jakby uwięzionej w boiskowej drzemce. Dziś od pierwszych sekund kipiała energią, jak drużyna naładowana elektrycznym impulsem.

Później to Jagiellonia II zaczęła dochodzić do głosu grając odważniej i szukając swoich szans, podczas gdy Olimpia coraz mocniej koncentrowała się na defensywie. Jaga nie miała nic do stracenia, mogła więc rzucić się do ataku, a elblążanie mogli - kolokwialnie ujmując - podpuścić rywala i w odpowiednim momencie go skasować. Takie są odcienie meczu, naturalne fale, które niosą raz jedną, raz drugą drużynę. Pod koniec pierwszej połowy okazję miał jeszcze Kordykiewicz, który oddał mocny strzał, ale bramkarz Jagiellonii stanął na wysokości zadania i skutecznie interweniował. Ostatecznie elblążanie mogli schodzić do szatni w dobrych nastrojach, z bezpiecznym prowadzeniem.

Druga połowa toczyła się już wyraźnie pod dyktando Jagiellonii II. Goście optycznie przeważali, przenosząc ciężar gry na połowę Olimpii, która coraz częściej była zmuszona do obrony i szukania swoich szans w kontratakach. W 65. minucie zrobiło się naprawdę groźnie. Przemysław Mystkowski wyskoczył najwyżej i uderzył głową, a przez moment wydawało się, że piłka zatrzepocze w siatce. Wtedy jednak czujny Maciej Kołoczek popisał się kapitalną interwencją, gasząc pożar i ratując Olimpię przed utratą kontaktowej bramki.

W kolejnych minutach gospodarze musieli dwoić się i troić w defensywie. W jednej z akcji Olimpię uratował ofiarną interwencją Dawid Wierzba, który w odpowiednim momencie zastawił drogę piłce. Swoje zrobił też Wojciechowski, pewnie zachowując się na linii. Dzięki temu żółto-biało-niebiescy utrzymywali bezpieczny rezultat, ale Jagiellonia II coraz mocniej naciskała.

Było momentami nerwowo, bo Jagiellonia II nie odpuszczała i szukała swojej szansy do samego końca. Olimpia jednak wytrzymała napór i utrzymała dwubramkową przewagę, dzięki czemu mogła cieszyć się z trzeciego zwycięstwa z rzędu. Co więcej, triumf nad rezerwami Jagiellonii ma wymiar symboliczny, to pierwsza wygrana na własnym stadionie po 148 dniach. Passa sześciu domowych spotkań bez zwycięstwa została wreszcie przełamana.

 

Olimpia Elbląg - Jagiellonia II Białystok 2:0 (2:0)

1:0 - Wierzba (9. min.), 2:0 - Czernis (15. min.)

Olimpia: Wojciechowski - Winkler, Pek, Kondracki (70’ Młynarczyk), Czernis, Kordykiewicz (49’ Kozera), Czapliński, Semeniv, Kołoczek, Laszczyk (89’ Jarzębski), Wierzba

qba

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
i tak sie rodzi wielki zespol, bo wygrac po slabej grze z dobrym przeciwnikiem potrafi tylko markowy klub. jk
(2025.08.23)

info

13  
  12
Dziś były chęci i dobra gra. Brawo
Mruk (2025.08.23)

info

18  
  5
Jprdl.... Z czego wy się cieszycie? Rozpędzić tych leni albo łopaty, grabie i niech ratują miasto przed powodzią. Deszcz pada zaraz będziemy tonąć.
(2025.08.23)
"Żółto-biało-niebiescy zagrali jak bokser" - pamiętajmy od teraz, że pięściarstwo to gra
(2025.08.23)

info

9  
  6
"Trener Jarzembowski rozegrał partię po swojemu" pamiętajmy, że na początku relacji Redaktor opisał mecz jako pojedynek pięściarski ale w kolejnym akapicie szybko zmieniamy dyscyplinę i na stadionie w Elblągu mamy już szachy.
(2025.08.23)

info

14  
  5
"Wierzba przyłożył pieczęć " znowu szybka zmiana konwencji, teraz Redaktor jest już na poczcie i mecz jest jak praca urzędniczki z pieczątkami.
(2025.08.23)

info

13  
  4
Ależ to był mecz,
Haa (2025.08.23)

info

8  
  7
olimpia 2 elblag 0-5 tecza biskupiec
ce (2025.08.23)

info

6  
  4
Znowu muszę pochwalić Olimpię, ale tylko za grę w pierwszej połowie. Bo druga do zapomnienia. Dawno nie widziałem zespołu przeciwnego, który by pod rząd wykonywał 6 rzutów rożnych. Nestety panie trenerze, trzeba coś zrobić z tymi drugimi połowami, bo bedzie kiedyś masakra.
(2025.08.23)
Dla mnie to trochę wyglądało jakby taktyką na drugą połowę była kontrola gry. W środę kolejny mecz ligowy a nie zapominajmy, że jak to mówi Kowal „bo przecież polski piłkarz nie może grać co trzy dni jak to robią w Europie”
(2025.08.23)