Ze śmiercią im do twarzy

13
12.03.2017
Ze śmiercią im do twarzy
(archiwum zespołu)
Nazywają się Pejscz, na scenie przeistaczają się w prawdziwe wampiry, a niedawno wydali swoją debiutancką płytę. Koncertują głównie w Halloween, śpiewają kołysanki do trumny, a w przyszłości chcą zostać profesjonalną kapelą pogrzebową. O tym, dla kogo śpiewają i jak sobie wyobrażają śpiewanie na pogrzebach, opowiada lider zespołu, Paweł Poźniak.
Dominika Kiejdo: -„Płyta którą trzymasz w ręku, jest historią metamorfozy prostego człowieka w żywiącego się ludzką krwią i strachem potwora” - tak w kilku słowach opisujecie Wasz debiutancki krążek pod bardzo oryginalnym tytułem „Kołysanki do trumny”. Trzeba przyznać – mrozi krew w żyłach.
   Paweł Poźniak: - Krążek „Kołysanki do trumny” jest albumem koncepcyjnym. Każdy z ośmiu utworów to oddzielna historia, ale we wszystkich narrator jest lub staje się wampirem. Łączy je również świat pogrążony w ciemnościach nocy, po tym jak zgasło słońce. Raz na wesoło, innym razem na smutno. Czasem dosłownie, czasem jako metafora. To historia przemiany człowieka w wampira.
   
   - Do jakich słuchaczy są adresowane teksty piosenek?
   - Nie są skierowane do jakiejś konkretnej grupy odbiorców. Na pewno nie są dla dzieci, chyba że do ich straszenia. Zarówno fani Zmierzchu, jaki i Nosferatu znajdą coś dla siebie (śmiech).
   
   - Mówicie, że jesteście muzycznie nieukierunkowani. Skąd czerpiecie inspirację?
   - Muzycznie płyta jest bardzo różnorodna. Nie ma na niej dwóch podobnych do siebie stylistycznie kawałków. Na pewno słychać różne inspiracje, ale staraliśmy się, by muzycznie wszystko brzmiało oryginalnie. Lubimy eksperymenty i poszukiwania. Chcielibyśmy mieć własny niepowtarzalny styl. Czy jesteśmy na dobrej drodze? Niech słuchacz sam to oceni.
   
   - Śmierć to poważna sprawa i należy się z nią obchodzić w delikatny sposób, z szacunkiem. Czy w Waszych piosenkach odnosicie się do śmierci z szacunkiem, czy wręcz przeciwnie, chcąc zwrócić na siebie uwagę, trywializujecie zjawisko śmierci?
   - Szanujemy śmierć tak samo jak szanujemy życie. Wszyscy żyjemy i wszyscy kiedyś umrzemy. Na pewno w tekstach jest dużo o śmierci, ale tego można się spodziewać choćby po tytule albumu i po oprawie graficznej, którą zrobił nasz ulubiony elbląski artysta Gore77. Kupując płytę pod tytułem „Kołysanki do trumny” z wampirem wychodzącym z trumny na okładce, raczej nie spodziewaj się piosenek o kwiatkach. Czy trywializujemy kostuchę? Śmierć sama w sobie jest prosta. Dla każdego może oznaczać coś innego. Jedni wolą o niej nie mówić, a dla innych jest inspiracją i tematem wierszy. Albo piosenek w przypadku Pejscza.
   
   - Mówicie, że chcecie w przyszłości stworzyć profesjonalną kapelę pogrzebową. Czy to będzie jakaś nietypowa kapela? Będziecie śpiewać religijne pieśni czy może raczej tworzyć tło na jakichś oryginalnych pogrzebach? Jaki będzie scenariusz w Waszym wykonaniu?

   - Nie odpowiem na to pytanie. Czasami jesteśmy niepoważni. Tak jak nasze CV. Jesteśmy mrocznym kabaretem i nie można wszystkiego co piszemy, robimy, o czym śpiewamy traktować na poważnie. Od 4 lat, co roku, gramy w Halloween specjalny koncert w Mjazzdze, naszym ulubionym klubie muzycznym. Kto był na którymś z koncertów, wie, czego można się po nas spodziewać. Lubimy przerażać i rozśmieszać. To taka huśtawka nastrojów jak w naszym ulubionym serialu „Kingdom” Larsa von Triera. Śmiech przeplatany strachem.
   
   - Skąd pomysł na taki właśnie repertuar? Chcieliście być oryginalni? Szukaliście czegoś, co zaszokuje odbiorcę, chcecie zwracać uwagę?

   - Jesteśmy oryginalni. Czy zwracamy tym na siebie uwagę? Pewnie tak. Chcemy być inni i jesteśmy. A czemu cała ta wampiriada? Bo to bardzo ciekawy temat do pisania: życie, śmierć, miłość, krew, wieczność. Wampiry są jednocześnie romantyczne i przerażające.
   
   - Kto wchodzi w skład zespołu?

   - Zespół Pejscz został utworzony w 2013 roku przeze mnie (Paweł Poźniak - gitara, klawisze, wokal) i Piotrka Pepłowskiego (gitara basowa, klawisze, chórki). Po kilku miesiącach dołączył do składu perkusista Paweł Żywuszko, a po roku zastąpił go Paweł Parczyk. Pod koniec 2014 roku skład zasilił klawiszowiec Rafał Wawrzyk. Wszyscy czujemy się elblążanami i kibicujemy elbląskiej Olimpii. Jedna z piosenek na płycie jest o naszym pięknym mieście.
   
   - Nazwa zespołu - Pejscz to połączenie pejsów Elvisa i pejczy BDSM, czyli…? 
   - Zespół oryginalny to i nazwa nietuzinkowa. Nie chcieliśmy być kojarzeni z czymkolwiek. Wpisując w wyszukiwarkę internetową słowo Pejscz nie wyskoczy nic innego, tylko informacje o naszym zespole. No i może jeszcze "pejscz, kawaler 36 lat” na którymś z zapomnianych portali randkowych, ale to jeden z nas więc się nie liczy (śmiech).
   
   Weź udział w konkursie i wygraj płytę zespołu.
   
   
rozmawiała Dominika Kiejdo

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Dobry pomysł z tą nazwą :)
(2017.03.12)

info

4  
  1
Swtanisci czy co?
(2017.03.12)

info

2  
  1
Doktor van Helsing idzie po Was z poświenconom wódom, heretyki!!
StópkiJezuska (2017.03.12)

info

5  
  1
Próbowałem wysłuchac do końca utworu pod tytułem Początek końca Słońca. Nie dałem rady, pomyślałem więc, że może feralnie trafiłem i spróbowałem fragmentu koncertu z Mjazzgi. Pełen dramat, ale zapewne może sie spodobac jakiejś garstce znajomych i dziewcząt w wieku max 21 lat. Pozdrawiam.
Jstt (2017.03.12)

info

6  
  5
Objawienie na polskiej scenie muzycznej. Świetna płyta! Pozdrawiam
Lucyfer (2017.03.12)

info

3  
  3
Może zagrają na pogrzebie tej co pod ducato wlazła
Wujek heniek (2017.03.12)
wporzo kapela! z przymrużeniem oka
szimurina (2017.03.12)

info

5  
  3
Dobre ! Pasuje do tej procesji z 8 marca. ( in vitro + aborcja na żądanie )
Normalności (2017.03.12)
Dokładnie broda
Wujek heniek (2017.03.12)
Oj zostały dziury po (........) Już Ci kiedyś mówiłem że na lucyfera to ty się nie nadajesz he he Może zacznij książki pisać
Zielarz (2017.03.13)

info

3  
  2