Zajmuję się pamięcią

05.08.2002
Rozmowa z Magdaleną Kazubowski - Houston
Jest Pani w Polsce m.in. w związku ze spektaklem "Replika 8" i spotkaniem z Józefem Szajną (wybitny twórca polskiego teatru – przyp. aut.). Scen, które miałam okazję zobaczyć przed chwilą, nie ma w wielkim przedstawieniu prof. Szajny sprzed lat. "Replika 8" jest tylko inspirowana scenariuszem Józefa Szajny. Tu oglądamy ofiary, które wyszły z obozu koncentracyjnego i zaczynają pokazywać przeszłość. Jednym z wydarzeń, jakie pamiętają jest scena gwałtu. Ta sztuka powstała na podstawie moich spotkań i rozmów z ludźmi, którzy przeżyli Holocaust. Pracowała pani również z paniami, które u nas nazywa się prostytutkami... Zrobiłam spektakl z prostytutkami z wschodniej części w Vancouver. On też był oparty na ich wspomnieniach, doświadczeniach. Pracowałam też z ludźmi chorymi na Alzheimera. Oni też cierpią z powodu przemocy? Oczywiście inaczej, niż ludzie, którzy przeżyli Holocaust, ale ich wolność także jest ograniczona. Próbowałam pokazać wymiary człowieczeństwa na przykładzie ludzi, którzy będąc w szpitalu, muszą żyć pod dyktando tych, którzy sprawują nad nimi opiekę. Skąd przemoc w pani zainteresowaniach? Badam przejawy przemocy na świecie. Zajmuję się pamięcią narodową, tym, jak przejawia się ona, zapisuje w ciele człowieka. Jak wypadło spotkanie z Józefem Szajną? Spotkaliśmy się w Vancouver w 2001 roku, gdzie zrobiliśmy "Replikę 8". Profesor zaprosił nas na festiwal "Zdarzenia", który jesienią odbędzie się w Tczewie. Dużo z nim rozmawiałam. Jego sztuka także wyrosła z pamięci o Oświęcimiu, o wojnie. Mówił: "Ja nie pamiętam wszystkiego, co się ze mną działo, ale moje ciało pamięta, ja śpię z tą pamięcią, ta pamięć jest we mnie". W mojej pracy doktorskiej staram się krytykować rozumienie "pamięci" jako procesu kognitywnego (poznawczego, opartego na rozumie – przyp. aut.); uważam, że pamięć jest w ciele. Penetrowanie pamięci może być trudne, czasem groźne dla aktorów. Pamiętamy doświadczenia aktorów, którzy pracowali z Jerzym Grotowskim. W moim teatrze przemoc staram się pokazać z innego punktu widzenia, niż ten, z jakim spotykamy się na co dzień. Wszystko jest bardzo stylizowane, taneczne. W taki właśnie sposób staram się odświeżyć, odnowić to, co ludzie widzą w przemocy. Chodzi o to, by zobaczyć przemoc w innym świetle i by - może - zacząć reagować niej, krytykować. Wydaje mi się, że mój teatr nie jest tylko teatrem beznadziei. My nie tylko pokazujemy przemoc ale zapraszamy widownię do krytyki. W finale przedstawienia ("Repliki 8" – przyp. aut.)wychodzi dziecko i pojawia się pytanie: Co się będzie dalej działo? Odpowiedź zależy od nas, możemy zrobić dużo. Czy dziecko powtórzy tragedię "Repliki", czy może bączek przewróci się i zmieni kolej rzeczy. W Polsce będzie pani pracować z Romami. Pracę z Romami rumuńskimi, mieszkającymi w Polsce emigrantami z Rumunii, zaczęłam już w ubiegłym roku. Ich sytuacja w Polsce jest trudna, bo spotęgowana stereotypami, które powielają także media. Czy teatr może pomóc ludziom takim, jak Romowie, prostytutki? To byłoby aroganckie mówić, że mogę im pomóc. Jestem białym człowiekiem z Zachodu, osobą z uniwersytetu, występuję więc z pozycji siły politycznej, społecznej. Chcę tylko, by doszło do wymiany wiedzy między nimi a mną.
rozmawiała Joanna Torsh

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter