Konrad Kosacz był na wszystkich próbach. Przyglądał się pracy okołu stu osób – elbląskich Szalonych i Szalonych Małolat, wokalistów z Głogowa, ich instruktorów, profesjonalnych muzyków i wielu innych, bez których widowisko "W pewien styczniowy wieczór" nie odbyłoby się. Chodził za nimi krok w krok, obserwował, obiektywem "łapał" emocje. I tak powstało 500 zdjęć, z czego 60 można oglądać w Galerii na Wyspie przy ul. Warszawskiej 51.
- To są artyści sceniczni, którzy potrafią występować przed aparatem, nie boją się go – opowiadał Konrad Kosacz podczas piątkowego (10 marca) wernisażu. - Zazwyczaj jest tak, że ludzie chowają się przed obiektywem, a tutaj było inaczej, oni się do niego garnęli. Raczej słyszałem "zrobi Pan nam zdjęcie".
Jak z takiej ilości zdjęć wybrać te, które będą prezentowane na wystawie?
- To bardzo trudne, różnym osobom podobają się różne rzeczy. Wybraliśmy zdjęcia tak, by się nie powtarzały, tak, żeby jak najlepiej pokazać to, co się tam wydarzyło – opowiadał Konrad Kosacz.
Zainteresowani będą mogli je oglądać w Galerii na Wyspie do 6 kwietnia, w godzinach otwarcia Młodzieżowego Domu Kultury przy ul. Warszawskiej.
Konrad Kosacz (fot. nadesłane)
Przy okazji warto dodać, że na sukces całego przedsięwzięcia pracowali: Szalone i Szalone Małolaty, które swoje umiejętności szlifują w Młodzieżowym Domu Kultury, młodzież z Mini Studia Gier Dramatycznych, wokaliści ze Studia Talentów Miejskiego Ośrodka Kultury w Głogowie, profesjonalni muzycy, instruktorzy i wielu innych, bez których nie udałoby się tego zrobić. Organizatorem wydarzenia było Stowarzyszenie Wspierania Edukacji Artystycznej Dzieci i Młodzieży "Szalone Małolaty", wsparł je Młodzieżowy Dom Kultury oraz Miasto Elbląg.