Na repertuar koncertu złożyły się cztery utwory – dwa brazylijskiego kompozytora Heitora Villa-Lobos i dwa polskich – Henryka Czyża i Zygmunta Noskowskiego.
Henryk Czyż (zmarł w 2003 r.) bardziej znany jest chyba jako dyrygent, ale jego „Canzona di barocco”, którą usłyszeliśmy podczas koncertu, jest dowodem na to, że kompozytorem był równie utalentowanym. To utwór czerpiący z muzycznych tradycji baroku, ale na wskroś współczesny. I ładny. Utwory Henryka Czyża dość regularnie trafiają do repertuaru Elbląskiej Orkiestry Kameralnej i są tego warte.
[fotoc] Następnie EOK pod batutą José Maria Florêncio wykonała dwie kompozycje rodaka dyrygenta – największego kompozytora brazylijskiego Heitora Villa-Lobos – Bachianas Brasileiras nr 5 na sopran i orkiestrę smyczkową (solistką była Anna Mikołajczyk, solistka Warszawskiej Opery Kameralnej), a po przerwie – Koncert na gitarę i małą orkiestrę. W tym drugim utworze z Elbląską Orkiestrą Kameralną zagrała sekcja instrumentów dętych oraz Krzysztof Meisinger, wirtuoz gitary klasycznej. I stało się to, czego można się było spodziewać – Krzysztof Meisinger i jego gitara zdominowali koncert. Publiczności tak podobało się wykonanie utworu Heitora Villa-Lobos, że domagała się bisu. Krzysztof Meisinger bisował już bez towarzyszenia orkiestry, wykonując gitarowe kompozycje Astora Piazzolli i Rolanda Dyensa. I ponownie zebrał gromkie brawa.
Na zakończenie koncertu Elbląska Orkiestra Kameralna wykonała kompozycję Zygmunta Noskowskiego – Serenadę na smyczki. To polski kompozytor z drugiej połowy XIX wieku (1846-1909). Opracowanie utworu w wersji, którą usłyszeliśmy, jest dziełem José Maria Florêncio. Zastanawiam się, czy nie lepiej dla dramaturgii wczorajszego koncertu byłoby zamienić kolejność utworów po przerwie – zacząć od Noskowskiego, zakończyć Villa-Lobosem w wykonaniu EOK i Krzysztofa Meisingera. Ale widać José Maria Florêncio miał inny pomysł.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter