Na tę chwilę pracownicy Biblioteki Elbląskiej czekali piętnaście lat. Tyle czasu minęło od odzyskania przez Elbląg utraconego po wojnie części historycznego księgozbioru, który był po 1945 r. przechowywany w uniwersyteckiej bibliotece w Toruniu. Dzisiaj liczy on 9 tysięcy woluminów, 14 inkunabułów to jedynie egzemplarze dostępne w naszym kraju. Od kilku lat są poddawane konserwacji i badaniom naukowym. To skarb, dzięki któremu Biblioteka Elbląska otrzymała status placówki naukowej, a część jej zbiorów została włączona do narodowego zasobu bibliotecznego.
- Biblioteka Elbląska dołączyła do elitarnego grona, jest jedną z 30 bibliotek naukowych w kraju, obok Biblioteki Narodowej czy bibliotek najważniejszych polskich uniwersytetów. Jest też jedną z ośmiu instytucji, których zbiory należą do narodowego zasobu bibliotecznego – mówił dzisiaj w Elblągu Jarosław Sellin, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego. - To nakłada oczywiście na bibliotekę wiele obowiązków, ale też daje możliwość ubiegania się o środki nie tylko z Ministerstwa Kultury, ale także Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
- To nie jest punkt dojścia, tylko punkt wyjścia. Sześć pokoleń konserwatorów będzie miało tutaj co robić, by te zbiory były w jak najlepszym stanie za 100, 200 czy 300 lat, to ciągła praca. To są unikaty, które muszą być szczególnie chronione, bo to nasz obowiązek wobec byłych, obecnych i przyszłych mieszkańców Elbląga – mówi Jacek Nowiński, dyrektor Biblioteki Elbląskiej. - Od miesiąca mamy laboratorium starodruków, gdzie prowadzimy prace badawcze. Z całą pewnością status biblioteki naukowej i narodowy zasób biblioteczny pomogą nam w ubieganiu się o kolejne środki, ale nikt sam z pełną walizką pieniędzy tutaj nie przyjdzie. Musimy o nie zabiegać.
W wyniku działań wojennych po świecie rozproszonych jest jeszcze około 30 tysięcy woluminów, które znajdowały się w Elblągu do 1945 roku. Minister Sellin obiecał dzisiaj, że ministerstwo będzie pomagać bibliotece w odzyskaniu odnalezionych w przyszłości dzieł.