- Postanowiłem w porę zniknąć. To jest chyba ostatnia wystawa, więcej już chyba nie będzie... Chciałbym się jeszcze raz spotkać z moimi przyjaciółmi i powiedzieć im: wybaczcie, ale nie będę Was już więcej absorbował swoimi pracami – mówił Ryszard Tomczyk przed wernisażem swojej wystawy „Nadmiar istnienia” w Galerii EL.
Artysta, który jest także Honorowym Obywatelem Elbląga, zdecydował się pokazać publiczności kilkanaście obrazów pochodzących z ostatnich lat. Obrazy udowadniają jedno: Ryszard Tomczyk wciąż jest w dobrej formie artystycznej. Patrząc na dzieła wywieszone w „zakrystii” dawnego kościoła (Galerii Laboratorium) można poczuć pewien niepokój.
- Obrazy są w pewnym sensie zwierciadłem. Ostatnie lata miałem rzeczywiście pełne niepokoju. I rzeczywistość, która nas otacza - i w sensie globalnym i w sensie zaściankowo-narodowym - nie nastraja optymistycznie – wyjaśniał Ryszard Tomczyk.
Chociaż wydaje się, ze artysta z tym pesymizmem próbuje walczyć, czego wyrazem jest obraz przedstawiający żonę artysty Alinę na tle Bażantarni. Na wystawie znajdziemy też obraz przedstawiający piramidę w obłoku ognia, którą można interpretować jako zapowiedź końca takiego świata, jaki znamy. Sam artysta zwraca uwagę na polemikę z Gerardem Kwiatkowskim, założycielem Galerii EL.
- Ewolucja twórczości Gerarda Kwiatkowskiego biegnie od przeogromnej rzeczywistości przelewającej się przez ręce w poszukiwaniu syntezy. I on tę syntezę znalazł: dążył do zaprezentowania, wyostrzenia tej prostej linii, którą znalazł, chciał zredukować wszystko, co niepotrzebne. Natomiast moja twórczość jest czymś innym. Ja nie uważam, że jako artysta mam obowiązek uciekać od wielości w jedność. Robię coś zupełnie przeciwnego – mówił elbląski artysta.
Sam tytuł wystawy pochodzi z wiersza Bolesława Leśmiana „Znikomek: ”A w dłoniach - nadmiar istnienia, a w oczach - okruchy nocy!”, którego fragment przeczytał Ryszard Tomczyk na wernisażu. Czy to naprawdę ostatnia wystawa Ryszarda Tomczyka? Czy też będzie ciągnąć „wilka do lasu”?