Beata Samko, bo o niej mowa, studiowała na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu na kierunku wzornictwo - projektowanie ceramiki, jednak lokalny patriotyzm sprawił, że powróciła w rodzinne strony. Dziś mieszka i tworzy w rodzinnym Dobrym Mieście. Swoją przyszłość wiąże z ceramiką. W planach ma otwarcie własnej pracowni ceramicznej. Nie stroni od malarstwa i grafiki. Interesują ją także fotografia i rzeźba. Dzisiejszy wernisaż prac Beaty Samko to prawdziwy artystyczny miszmasz. Oko cieszyły piękne przedmioty ceramiczne: filiżanki, wazony, kubki i talerze o bardzo oryginalnych i ciekawych kształtach, malarstwo olejne oraz grafika. Zaprezentowane na wystawie prace mają wspólny mianownik: kobiecość. Na obrazach ukazane zostały dostojne kobiety przyodziane w balowe stroje. Widoczne są tu wpływy secesji, choć niektórym kobiety kojarzą się z divami operowymi albo z aktorkami niemego kina.
- To moja pierwsza wystawa w Elblągu – mówi Beata Samko. - Grafika jest warsztatowa. Wszystko jest wykonane ręcznie. Jeśli chodzi o inspiracje, to często dzieło powstaje na zasadzie impulsu. Zdarzyło się, że znalazłam starą rodzinną fotografię z 1921 roku i zainspirowały mnie na niej kobiece stroje oraz to, w jaki sposób ludzie pozują. Mówię tu o zdjęciach moich dziadków, więc bardzo się z tym identyfikowałam. Zaczęłam poszukiwać swoich korzeni i okazało się, że mam korzenie białorusko-litewskie. To spowodowało, że zainteresowałam się kulturą wschodnią i próbowałam swoją wiedzę przetransponować na obrazy. Wschodnie klimaty zaczęły mnie bardzo wciągać np. bajki rosyjskie. Później przełożyło się to na grafikę. Moim marzeniem jest kontynuowanie pracy w ceramice. Chciałabym założyć własną pracownię, robić kolejne projekty.
[fotoc]
Wystawa prac Beaty Samko to wystawa bardzo kobieca. Zarówno grafika jak i malarstwo ukazuje wizerunki kobiet. Zafascynowanie Wschodem jest tutaj ewidentne: - Punktem wyjścia była kobieta z kresów wschodnich – mówi opiekun wystawy, Mariusz Owczarek. – Wystawa jest osadzona w klimacie kultury prawosławnej, gdzie bardzo powszechnym zjawiskiem był kult kobiety.
- Zainspirował mnie ubiór mojej prababci, która była ubrana trochę według mody wschodniej, trochę według mody secesji – mówi artystka. – Zdjęcie wywarło na mnie tak wielkie wrażenie, że powstał cykl obrazów przedstawiających kobiety nazwane przeze mnie matronami. Matrona było to kiedyś imię prawosławne. Dziś określenie to ma zupełnie inne znaczenie.
Mimo młodego wieku artystka ma na swoim koncie wiele plenerów i wystaw indywidualnych i zbiorowych w Polsce i za granicą. Wystawę w Galerii Na Wyspie będzie można oglądać do końca wakacji.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter