Widzowie zebrani w piątkowy wieczór w sali Światowida dostali potężną dawkę liryki, humoru, wzruszeń, poezji, refleksji. To wszystko za sprawą projektu „Listy Julii”. Podstawą tego występu jest wydana w 1992 roku płyta Elvisa Costello nagrana wraz z Brodsky Quartet.
Costella do nagrania tej płyty zainspirował się zwyczaj pozostawiania listów miłosnych w Weronie. Twórcy tego projektu tak opisują go dla widzów przedstawienia: „Niegdyś w Weronie żył profesor, który odpowiadał na listy adresowane do Julii Capuletti. Pod słynny balkon od lat pielgrzymują ludzie, prosząc orędowniczkę najpiękniejszej, czystej miłości o opiekę nad ich uczuciami. Pozostawiają tam bardzo osobiste listy pełne ludzkich dramatów: pragnień, tęsknot, wspomnień, bólu…”.
Te miłosne wyznania, ludzkie tęsknoty i pragnienia przełożyły się na dwadzieścia piosenek, w których snute są opowieści o różnych postaciach, losach, wyborach, postawach. Na potrzeby projektu „Listy Julii”, powstały polskie tłumaczenia oraz aranżacje na siedmioosobowy zespół.
Elbląska widownia zobaczyła Katarzynę Groniec w kilku wcieleniach. Wystąpiła m.in. jako diabelski sprzedawca, dziewczynka, żołnierz, zakochana kobieta. W każdym była perfekcyjna i niesamowita. Kruche ciało artystki kryje w sobie pokłady mocy i energii. Niespodziewane wręcz moce drzemią w tej kobiecie!
Ciekawym zabiegiem była zmiana przy każdej piosence wyświetlanego zdjęcia, które ukazywało się za artystką. Ono wprowadzało w klimat i nastrój wykonywanego utworu. A że dobór repertuaru był różnorodny, to i widzowie mieli możliwość zobaczenia wielu twarzy Katarzyny Groniec. Niektóre były wręcz niebywałe. Artystka jako starzec, mężczyzna z wąsami, dystyngowana dama, łysa żołnierka z zaciętą miną - to tylko niektóre z nich.
Piątkowy występ Katarzyny Groniec można podsumować jednym zdaniem - ta brawurowa artystka dostarczyła elblążanom niesamowitej porcji niezapomnianych przeżyć. Było to widać po zadowolonych obliczach publiczności.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter