Gościem wieczoru był autor i kompozytor piosenek, kabareciarz, konferansjer, artysta znany jednym z radiowej trójki, innym z youtube’a, jeszcze innym nieznany w ogóle. Elbląskiej publiczności Bukartyk obcy nie jest, co potwierdza tak gremialne przybycie na koncert. Choć nie wykluczam, że część osób przyszła na sobotnie spotkanie „w ciemno”, przez przypadek lub z czystej ciekawości, kim jest ten łysy gość, co takiego mądrego i dowcipnego wyśpiewuje. Grupę doskonale zaznajomioną z twórczością Bukartyka można było łatwo poznać po regularnym podśpiewywaniu. I jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że można do tej muzyki też tańczyć.
Piotrowi Bukartykowi na mjazzgowej scenie towarzyszył Krzysztof Kawałko. Obaj z gitarami. Akustycznie.
Muzyka Bukartyka jest nieskomplikowana. Cztery akordy to chyba maksimum jego możliwości. Ale nie melodia jest tu ważna. To słowa liczą się w twórczości Bukartyka najbardziej.
[fotoc]
Nie sposób wymienić tytuły wszystkich piosenek, które zaśpiewał. Było ich całe mnóstwo, wśród nich „Kobiety jak te kwiaty”, „Sznurek” i „Niestety trzeba mieć ambicje”. Piosenki nawet nie wyśpiewane a przegadane, do tego przeplatane pogawędkami o tym dlaczego, jak, kto i po co. A ponieważ Bukartyk „gadane ma” koncert trwał ponad trzy godziny. Jak dla mnie za długo. Nie sposób przez tyle czasu wsłuchiwać się tylko w teksty, chciałoby się posłuchać też muzyki, a tu melodyjności i talentu wokalnego jak na lekarstwo. Piosenka podobna jedna do drugiej. Nie mój klimat. Radiowa porcja Bukartyka jest zdecydowanie lepsza.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter