Zespół Vahanara znany jest z całą pewnością słuchaczom listy przebojów Radia El, dla mnie jednak stanowił niewiadomą. Reklamy mówiły, że będzie blues-rockowo a muzycy upierali się, że będzie mocno rockowo, a z tym bluesem to przesada. I faktycznie, okazało się, że członkowie zespołu nie rzucali słów na wiatr. Muzyczna podróż do klasycznie rockowego grania, powrót do lat świetności gatunku. Proste, chwytliwe kompozycje, klasyczne instrumentarium, bez kombinowania. Z muzyki Vahanary płynęła czysta radość z wykonywania rockowego rzemiosła, bez silenia się na solowe popisy, bez matematycznych podziałów. Chwytliwie i z pazurem.
Znakomity frontman – Marek Górka – obdarzony nieprzeciętnymi warunkami wokalnymi, z takim głosem z całą pewnością odnalazłby się w jakiejś heavy metalowej grupie. Grali zarówno swoje utwory, jak i covery (tak po angielsku, jak i po naszemu), wśród nich znany z Radia El „Twój tatuaż” oryginalnie wykonywany przez Rory’ego Gallaghera czy „Are You Gonna Go My Way” Kravitza, a i coś z Gunsów poleciało. Żeby jednak nie zamęczyć co bardziej wrażliwych, pojawiły się też kawałki spokojniejsze, ba, ballady wręcz bardzo zgrabnie budujące nastrój.
Mimo tego, że klub nie był przeładowany ludźmi i antropofobia nie miała prawa się u nikogo odezwać, to klimat koncertu był na tyle pozytywny, a i obecni tam ludzie na tyle przychylni zespołowi i jego muzyce, że pograli dla nas trochę dłużej niż z początku chcieli.
To był dobry wieczór w bardzo sympatycznej, kameralnej atmosferze, a co najważniejsze, przy dobrej muzyce, której w takiej klasycznej formie coraz rzadziej można dziś posłuchać.
[fotoc]
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter