„Divertimento…” powstało w 1772 roku, przed podróżą Mozarta do Włoch. Co ciekawe, wiedeński klasyk stworzył je niejako „na zapas” - jak twierdził Alfred Einstein, niemiecki muzykolog i daleki kuzyn Alberta. Wiedeński klasyk chciał bowiem poświęcić pobyt nad Adriatykiem na komponowanie opery „Lucio Silla”, a jeśli ktoś chciałby mu zlecić jakiś inny utwór, miał dostać do ręki „Divertimento…”. Niech nikogo nie zdziwi fakt, że dzieło wydaje się bliskie serenadzie. Wówczas tak divertimenta, jak i serenady łączyły w sobie cechy suity i symfonii, więc melomanom o pomyłkę nie było trudno.
Z kolei „Oberek” wyszedł spod pióra Romualda Twardowskiego w 1955 roku, gdy studiował w wileńskim Konserwatorium. To przykład kompozytora, którego atutem jest różnorodność – w swoich dziełach czerpie zarówno z muzycznego dorobku dawnych epok, jak i z nowoczesnych technik kompozytorskich. Nie sposób też nie wspomnieć o jego wszechstronności – jego podpis widnieje pod utworami orkiestrowymi, kameralnymi, solowymi i chóralnymi. Co więcej, pióro stało się dla Twardowskiego nie tylko narzędziem pracy kompozytorskiej, ale i literackiej – dowodem autobiografia „Było, nie minęło”.
Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym Elbląskiej Orkiestry Kameralnej