Dialog czy szum?

1
12.09.2009
Dialog czy szum?
(fot. rp)
Wieszak z ubraniami. Film wyświetlany na ścianie przed wejściem do sali. Podłoga galerii pełna porozrzucanych gazet. Zapach kadzidła. Kościelne ławki. A na samym końcu chrzcielnica z kobietą w wodzie. To prawie wszystkie elementy zainaugurowanej w czwartek (10 września) wystawy „Rozmowa. Początek”, której twórcami są Monika Weiss i Roland Schefferski. Trzeba przyznać- nad wyraz dziwnej wystawy. Zobacz fotoreportaż.
Warto rozmawiać
   Tytuł wystawy idealnie współgrał z reakcjami widzów wychodzących z czwartkowego wernisażu. O tym trzeba było koniecznie porozmawiać. Wiele można powiedzieć o wystawie, która do 10 października będzie prezentowana w Galerii EL: niezrozumiała, odważna, nieciekawa, trudna w odbiorze, intrygująca, nieprzyciągająca uwagi... Do tego trzeba jednak koniecznie dodać - zmuszająca do rozmowy. Ekspozycja wywołuje skrajne emocje. Świadczy o tym rozpiętość komentarzy gości wernisażu. Od zdegustowania, przez zaskoczenie, aż do zachwytu. Przysłuchaliśmy się kilku takim rozmowom. Dla jednych obecna wystawa to tylko rozrzucone gazety:
   - Co to ma być? – pytał jeden z młodych widzów. – Coś takiego mogę sam zrobić. Kompletnie nie rozumiem, co artysta chciał przez to przekazać.
   Dla innych: - Wspaniała wystawa! Koncepcja tej ekspozycji to według mnie powrót w lata sześćdziesiąte. Szczególnie urzekły mnie te gazety! Przecież to symbol codzienności, a z nich odgłos rozmowy [który wydobywał się ze schowanych w co niektórych gazetach empetrójek - przyp. red], to według mnie podkreślenie tego, jakim natłokiem informacji jesteśmy codziennie zalewani. I tak naprawdę trudno z tego wyłuskać coś ciekawego, staje się to tylko właśnie takim szmerem – tak argumentowała zachwyt nad tym, co zobaczyła, jedna z uczestniczek czwartkowego wernisażu
   
   Prowokacja
   Jarosław Denisiuk, szef Galerii i kurator wystawy podczas wernisażu powiedział (niestety, przez fatalne nagłośnienie nie było to zbyt dobrze słyszalne wszystkim gościom): - To spotkanie dwóch ważnych dla światowej sztuki artystów – Moniki Weiss i Rolanda Schefferskiego jest nie tylko dialogiem artystów. Jest w tej rozmowie ktoś trzeci. Ten trzeci to wnętrze byłego kościoła – obecnie Galerii EL, z którym artyści wchodzą w interakcję. Artyści wykorzystują nasze zdumienie wobec tego miejsca, jego charakter opuszczenia, pustkę. Przypominają w delikatny i subtelny sposób samemu miejscu pamięć o nim samym, a nam, z tym miejscem obeznanym – o jego unikalnej wartości i charakterze. Artystom zależy na zmianie naszego sposobu jej postrzegania, zmianie jej doświadczania. Na sprowokowaniu widza do zmiany rytmu oglądania wystawy, wsłuchanie się w subtelne szmery, dźwięki, zapachy dochodzące do zwiedzającego. Oddaniu w końcu pola resentymentowi. Ławki, chrzcielnica czy zapach kadzidła towarzyszą Pamięci. Temu ważnemu organowi naszego bycia w świecie. Dzięki pamięci doświadczenia wydobywamy z przeszłości wszystko to, co wpływa na nas tu i teraz. Wpływa w końcu na nasze rozumienie świata. Galeria EL jest miejscem, w którym artyści są zmuszeni do negocjowania znaczeń – tego, co przywieźli ze sobą i tego, co zastali w tym miejscu. Wystawa „Rozmowa. Początek” jest wystawą, która bardzo dosłownie uwzględnia fakt dialogu artystycznego między twórcami, ale również dialogu z miejscem. Rozmowa nigdy nie jest mówieniem obok siebie, z rozmowy musi wyłonić się aspekt wspólny tego, o czym mowa. Ale rozmowa też całkowicie zmienia poglądy, a udana rozmowa polega na tym, że... nigdy już nie wrócimy do sytuacji wyjściowej – zakończył.
   
   Nie tacy sami
   Wystawa „Rozmowa. Początek” nie wszystkich wprawiła w zachwyt i nie wszystkim dostarczyła szczególnie atrakcyjnych odczuć. Nie można jej jednak odmówić mocy oddziaływania. To, co zaprezentował duet artystów, sprowokowało widzów do rozmowy. Zainspirował do analizy wartości, które cenimy w artystycznym wyrażaniu. Zmusiło do refleksji: czym jest dla nas sztuka, co jesteśmy w stanie zaakceptować pod tym szyldem, a co wydaje się nam zakpieniem z naszego poczucia dobrego smaku. Jedni widzowie opuszczą Galerię EL z poczuciem rozczarowania, a inni wyjdą nasyceni pozytywnymi wrażeniami. W końcu nie ma jednej, jedynie słusznej sztuki i nie ma jedynie słusznego, obowiązującego zdania.
   
   
kos

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

ten fotorepotarz troche nie wyszdl, trzeba bylo zamiescic zdjecia z wystawy a nie zdjecia zwiedzajacych
(2009.09.13)

info

0  
  0