Człek zbuntowany w plenerze

4
22.08.2010
Człek zbuntowany w plenerze
Marek Dyjak - zdecydowanie barowy grajek (fot. nadesłane)
„Pisz do mnie czasem, bo umieram” śpiewał zachrypniętym głosem mężczyzna słusznej postury, w opiętym na muskularnym torsie czarnym podkoszulku. Skromny, wrażliwy, o poszarpanym sercu, z bagażem doświadczeń. Bard, polski Tom Waits, czy jak sam woli „żul i barowy grajek”. Marek Dyjak wystąpił wczoraj (21 sierpnia) podczas reedycji Letnich Ogrodów Polityki. I to był błąd.
Marek Dyjak, rocznik 1975. Hydraulik, który od życia chciał więcej. Laureat festiwali piosenki, czasem aktor, pisze muzykę do spektakli teatralnych, nagrywa płyty. Z bagażem doświadczeń idzie do przodu, bez taryfy ulgowej, zachrypniętym głosem wyśpiewuje gorzkie słowa. „Żul i barowy grajek” jak mówi o sobie. „Polski Tom Waits” – jak chcą wielbiciele.
   Artysta został zaproszony na VII Letnie Ogrody Polityki. Pomysł - uważam - nietrafiony. Dyjak fantastycznie wpisałby się w klimat barowy, gdzie w papierosowym dymie, w oparach alkoholu jego głos i przekaz wypadłyby fantastycznie. W plenerze publiczności trudno było się skupić, tym bardziej, że zza płotu dobiegała piosenka biesiadna (w sąsiadującym z Podzamczem lokalu odbywało się prawdopodobnie wesele). I jak tu wsłuchać się w „Durną miłość”, uronić łzę, tę, która pęka na krawędzi szkła (a „na krawędzi dnia pęka cały świat”)?
   A Dyjak, "Człek zbuntowany", wart jest uwagi. Prawdziwy, rozdzierający głos, gorzkie teksty, aż proszą, by słuchać koncertu w zadymionym, małym klubie, gdzie tłoczno, ludzie szepczą nad szklankami trunków. Do przyjęcia byłyby ewentualnie wnętrza Biblioteki Elbląskiej lub Galerii EL, bo plener nie jest sprzymierzeńcem „polskiego Waitsa”. Zdawało się, że i on to rozumie, gdy po „Tej ostatniej niedzieli” (przedwojennym szlagierze autorstwa Jerzego Petersburskiego) schodził ze sceny, na której gościł przez godzinę wspólnie ze swoim bandem. I tu warto zaznaczyć, że na trąbce grał urodzony w Elblągu Jerzy Małek (ur. 1978 r., kompozytor jazzowy, trębacz.).
   Po Dyjaku na scenę wyszedł Lech Janerka, legenda polskiej sceny rockowej, ale to już zupełnie inna historia…
   
Agata Janik

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

to nie pierwsze Ogrody gdy zza ogrodzenia dobiegają dziwne dżwięki. A kocert p. Dyjaka ok.
(2010.08.22)

info

0  
  0
Największa pomylka tych ogrodów.
tiaa (2010.08.22)

info

0  
  0
co najwyzej jarmarczny grajek
(2010.08.22)

info

0  
  0
zamieszczenie wypowiedzi zawierającej osobiste wycieczki i przytyki lub poważne zarzuty pod adresem innych bez uprzedniego przesłania jej na adres redakcji wraz z nazwiskiem oraz telefonem autora spowoduje jej usunięcie tak szybko, jak będzie to możliwe. zamieszczenie wypowiedzi zawierającej osobiste wycieczki i przytyki lub poważne zarzuty pod adresem innych bez uprzedniego przesłania jej na adres redakcji wraz z nazwiskiem oraz telefonem autora spowoduje jej usunięcie tak szybko, jak będzie to możliwe. zamieszczenie wypowiedzi zawierającej osobiste wycieczki i przytyki lub poważne zarzuty pod adresem innych bez uprzedniego przesłania jej na adres redakcji wraz z nazwiskiem oraz telefonem autora spowoduje jej usunięcie tak szybko, jak będzie to możliwe. zamieszczenie wypowiedzi zawierającej osobiste wycieczki i przytyki lub poważne zarzuty pod adresem innych bez uprzedniego przesłania jej na adres redakcji wraz z nazwiskiem oraz telefonem autora spowoduje jej usunięcie tak szybko, jak będzie to możliwe. zamieszczenie wypowiedzi zawierającej osobiste wycieczki i przytyki lub poważne zarzuty pod adresem innych bez uprzedniego przesłania jej na adres redakcji wraz z nazwiskiem oraz telefonem autora spowoduje jej usunięcie tak szybko, jak będzie to możliwe.
sadsad (2010.08.22)

info

0  
  0