Codzienność elbląska, czyli garść refleksji o konferencji

16
07.10.2010
Codzienność elbląska, czyli garść refleksji o konferencji
fot. Anna Dembińska
Mieliśmy w Elblągu wydarzenie wysokiej rangi, które powinno było zelektryzować środowiska nauki i edukacji humanistycznej miasta. Nic takiego się nie stało (poza nielicznymi wyjątkami), więc tak sobie myślę, że skoro taka konferencja nie zdołała obudzić licealistów, studentów, nauczycieli i wykładowców z marazmu, w jakim tkwią, to już chyba nic nie zdoła.
Odbywająca się w zeszłym tygodniu w Bibliotece Elbląskiej konferencja naukowa „Codzienność kręci – kultura codzienności, codzienność kultury” była w naszym mieście wydarzeniem zgoła niecodziennym, w końcu gościliśmy uznanych naukowców z wiodących ośrodków polskiej myśli humanistycznej.
   Elbląg, mimo że nie jest liczącym się ośrodkiem akademickim, stara się – przede wszystkim za sprawą Biblioteki Elbląskiej – być aktywny i jakoś zaistnieć jako miejsce choć trochę istotne dla nauk humanistycznych. Zakończona w zeszłym tygodniu konferencja wpisuje się przecież w trochę szerszy kontekst corocznych Ogrodów Polityki i konferencji z 2008 roku „Moda na obciach – Co Polacy robią z kulturą popularną?”.
   Tegoroczne wydarzenie, w którym brali udział naukowcy uczestniczący we wspomnianych inicjatywach, a więc w jakiś sposób związani z miastem, jest kontynuacją, i mam nadzieję, jednym z etapów dalszej współpracy i że możemy liczyć na kolejne konferencje, panele czy publikacje.
   Tylko czy to się jakoś przekłada na korzyści dla Elbląga? Co, oprócz przyjemności płynącej z uczestnictwa w konferencji, zyskujemy? Że miasto jako miejsce spotkań staje się rozpoznawalne w kręgach nauk humanistycznych? No tak, ale przecież z tego elblążanie korzyści nie czerpią.
   Zyskać mogłyby za to elbląskie uczelnie wyższe, ale nie były reprezentowane. Ludzi w wieku studenckim było niewielu, a większość i tak przyjechała z Gdańska, Torunia, a nawet z Krakowa. Żadnych form zorganizowanej współpracy między Biblioteką, a uczelnią, która w swojej nazwie ma słowo „humanistyczna”, nie było. Można jedynie oddać sprawiedliwość niektórym wykładowcom, którzy w godzinach wolnych uczestniczyli w konferencji, ale nie o to przecież chodzi.
   Skorzystać z tego wydarzenia mogłaby także młodzież licealna, klasy humanistyczne, zwłaszcza na poziomie maturalnym. Treści prezentowane na konferencji nie były aż tak trudne, język nie był na tyle skomplikowany, aby nie poradził z nim sobie osiemnastolatek. Niestety i tu nie było widać specjalnych przejawów zainteresowania.
   Po co w ogóle tworzyć klasy „humanistyczne”, skoro ignoruje się tak ważne wydarzenia? Naprawdę nie można było poświęcić dwóch dni zajęć? Chyba jednak nie było to takie trudne, skoro chlubnym wyjątkiem było uczestnictwo w konferencji młodzieży z klasy kulturoznawczej pobliskiego technikum. [fotoc]
   A przecież przychodzić było warto. Dla znanych nazwisk i ważnych tematów. Język mediów i literatury, codzienność telewizji i internetu, najnowsze trendy w polskiej nauce – to są tematy w szkołach poruszane rzadko i niechętnie. Wybitni reportażyści i młodzi pisarze opowiadali o swojej pracy ledwo do połowy zapełnionej sali, a przecież trudno mi sobie wyobrazić, że nikt w owych klasach „humanistycznych” nie marzy o karierze dziennikarza, korespondenta czy literata.
   Mieliśmy w Elblągu wydarzenie wysokiej rangi, które powinno było zelektryzować środowiska nauki i edukacji humanistycznej miasta. Nic takiego się nie stało (poza nielicznymi wyjątkami), więc tak sobie myślę, że skoro taka konferencja nie zdołała obudzić licealistów, studentów, nauczycieli i wykładowców z marazmu, w jakim tkwią, to już chyba nic nie zdoła.
   
   
Marcin Derlukiewicz

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Muszę sprostować - to nie była "klasa kulturoznawcza" i z nie tak "pobliskiego technikum", to wprowadza w błąd. W konferencji brały udział dwie klasy z Zespołu Szkół Technicznych przy ulicy Grottgera - uczniowie I klasy technikum kształcącego w zawodzie technik analityk ( tzw. klasa mundurowa ) oraz uczniowie klasy III technikum kształcącego w zawodzie technik architektury krajobrazu. Uczniowie naszej szkoły brali udział także w I konferencji kulturoznawczej.
na_uczycielka (2010.10.07)

info

0  
  0
a kto powiedzial, ze to bylo wydarzenie wysokiej rangi? Jakie bylo kryterium doboru? Autorze! ile masz lat 17? czy moze 20 pare? Te smetne wybiegi pseudo intelygencie malo kogo interesuja. Szkoda czasu! Rozumiem, przyjechali, zaplacili to chcieli pogadac ale inni maja cos lepszego do roboty :) To ze tobie sie to nie podobalo nie oznacza, ze innym musialo; )
(2010.10.07)

info

0  
  0
"Mieliśmy w Elblągu wydarzenie wysokiej rangi: hahah dobre, NIE ! dziekuje to nie jest ciekawe.
(2010.10.07)

info

0  
  0
Szanowni przedmówcy, jak rozumiem, uczestniczyli w konferencji, ale poziom nie odpowiadał? No trudno - widocznie z założenia nie jesteście adresatami takich treści, które wykraczają poza tematykę potrzeb fizjologicznych i taniej rozrywki. Wyższe wykształcenie i chęć poszerzania własnych horyzontów na szczęście nie są w naszym kraju przymusowe. Konferencja była bardzo ciekawa.
Łukasz23 (2010.10.07)

info

0  
  0
Do Łukasz23 : chciałeś nas tak delikatnie ukarac słowem yntelygencie? haha skąd wiesz kto pisze i jakie ma wyksztalcenie? Oczywiscie jesnowidzem jestes. Ciezko krytyke przyjac? a czy bylismy czy nie to wystarczyło nam kto tam siedzial za stole. To nie Sa dla nas zadne autorytety! tak ciezko to pojac? Tak samo jak autorowi, ktory zali sie tutaj na forum, ze nikt tak konkrety nie przuszedl. haha widocznie nie docenili tych "madrych głow". Ponizaj sie dalej swoimi wywodami i pretensjami :)
(2010.10.07)

info

0  
  0
Tytuł mgr jeszcze nie czyni z nikogo yntelygenta, bo dziś mgr może mieć praktycznie każdy. Chętnie bym się dowiedział (szczerze) kto jest dla Ciebie autorytetem, skoro np. prof. Bralczyk to średnio ciekawy gość. Rzuć kilka nazwisk, to może za rok zorganizuje się imprezę, która Ciebie również zaciekawi. Chodzi właśnie o to, żeby ludzie spotykali się i uskuteczniali jakąkolwiek wymianę poglądów, a nie tylko marudzili na forach internetowych. Poza tym jeśli komuś szkoda było czasu na przesiadywanie na miejscu, to można był śledzić konferencję przez internet. Nie twierdzę, że wszystkie wystąpienia były porywające. Nie twierdzę też, że wszystkich wysłuchałem. Ale taka tania krytyka całej konferencji jest naprawdę bez sensu - nie szkoda na to klawiatury?
Łukasz23 (2010.10.07)

info

0  
  0
A sprawdził "redaktor" jakie było zainteresowanie w szkołach konferencją? Ile osób odrzucono z braku miejsc? A nie najpierw pomyje że małe zainteresowanie?
(2010.10.07)

info

0  
  0
Panie Marcienie, Dlaczego zaraz marazmu? Zna Pan chyba elbląskie realia. Zdarza się, że elblążanie pracują daleko poza miastem, a jeżeli chodzi o środowisko studenckie– to nie jesteśmy przecież silnym ośrodkiem akademickim, nic tu żadne gadanie nie zmieni. Nie każdy musi się zachwycać dziłaniami Biblioteki Elbląskiej- mnie one nie przekonują- są płytkie i bardzo na pokaz, dużo więcej autentycznych działań na rzecz rozwju środowiska naukowego robi muzeum. Pozdrawiam
xlx (2010.10.07)

info

0  
  0
Marcinie, przepraszam za literówkę
xlx (2010.10.07)

info

0  
  0
Jak dla mnie słaba była reklama tej konferencji.
sss (2010.10.07)

info

0  
  0