Kto czytał - w całości - opis bitwy pod Grunwaldem Jana Długosza? Jeśli nie jesteś historykiem czy pasjonatem przeszłości, pewnie nigdy nie miałeś takiej okazji. Zbudowany z długich zdań tekst jest mało przyjazny dla współczesnego czytelnika, który żyje w mozaikowym świecie kultury audiowizualnej i jest przyzwyczajony do krótkich, stosunkowo prostych przekazów.
Grunwald 1410... to publikacja, która - jak się wydaje - kładzie pomost między opisem bitwy pochodzącym sprzed kilku wieków a dzisiejszym odbiorcą. Opowieść dziejopisa ułożono tak, że na każdych dwóch sąsiednich stronach znajduje się kolejny jej fragment w przekładzie na dziesięć języków reprezentujących narodowości wojsk, które wzięły udział w bitwie (angielski, czeski, francuski, krymsko-tatarski, litewski, łacina, niemiecki, polski, rosyjski, ukraiński). Tłumaczenia danego fragmentu zostały ułożone obok siebie, w kolumnach. U dołu każdej strony są ilustracje - malarskie impresje olsztyńskiego artysty Edwarda Ratuszyńskiego.
Oprócz opisu bitwy są też wizerunki i opisy chorągwi wojsk walczących pod Grunwaldem. Jak informuje wydawca - Pracownia Wydawnicza ElSet z Olsztyna - wizerunki są "artystyczną interpretacją tekstu Długosza", uwzględniają jednak "udokumentowane przez historyków i archeologów błędy w jego opisach".
Ponad 370-stronicowa księga ukazała się w ubiegłym roku, oczywiście z okazji 600-lecia bitwy pod Grunwaldem, z inicjatywy i ze środków samorządu województwa warmińsko-mazurskiego.
Na uwagę zasługuje niezwykle staranna, bogata szata graficzna i edytorska. Publikacja o wymiarach 28x28 cm została wydana na kredowym, matowym papierze. Ma sztywną, tłoczoną z dodatkowym kolorem (złotym), klejoną okładkę z płóciennym grzbietem oraz sztywne, płócienne etui z wytłoczonym logotypem.
Więcej na:
eswiatowid.pl.