Bridget Jones poznaliśmy w pierwszej części filmu pt. "Dziennik Bridget Jones". Wtedy to trzydziestoletnia Brytyjka cierpiała z powodu nadwagi, a co się z tym wiąże - zbyt dużego rozmiaru bielizny, problemów w pracy. Gafy i nieprzewidziane, ośmieszające bohaterkę zdarzenia to jej specjalność. Jednak przede wszystkim ubolewała nad brakiem faceta. Wdała się w niefortunny romans z szefem-seksoholikiem, ale ostatecznie jej serce skradł przystojny prawnik, Mark Darcy...
I proszę, już sześć tygodni Bridget (Renee Zellweger) i Mark (Colin Firth) stanowią parę. Ale ona nie może uwierzyć we własne szczęście i nęka ukochanego napadami zazdrości. A i ma o kogo być zazdrosną. W pobliżu Marka kręci się bowiem śliczna dwudziestolatka z nogami po samą szyję, która wie, jak się zachować, gdzie ubrać, a w dodatku potrafi jeździć na nartach! Na horyzoncie pojawia się również znany nam już były szef-seksoholik (Hugh Grant).
"Bridget Jones: W pogoni za rozumem" to doskonała kontynuacja pierwszej części historii sympatycznej Bridget. Nadal za gruba, nienajlepiej uczesana (szczególnie przed wielkim wyjściem), nienajlepiej ubrana (patrz: fryzura), a także niesamowity talent do popełniania gaf towarzyskich i ściągania na siebie nieszczęść i katastrof. Tym razem Bridget przekonuje się, że zatrzymanie mężczyzny jest równie trudne, jak jego zdobywanie. Co zrobić, by szczęśliwy sześciotygodniowy związek przetrwał "dopóki śmierć nas nie rozłączy"?
Warto wybrać się do kina na tę znakomitą komedię. Gwarantuję, że Bridget rozbawi każdego. Film "Bridget Jones: W pogoni za rozumem" będzie wyświetlany w Światowidzie do 2 grudnia.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter