„Dla kobiety nie ma, jak dom” i Aniela Dulska dom prowadzi. Żelazną ręką, oszczędnie aż do przesady. Troszczy się o męża i dzieci – w swoim mniemaniu – nienagannie, robi przecież to, co jest dla nich najlepsze. Nie ma sobie nic do zarzucenia: „- Moje sumienie jest czyste i nie boję się dnia białego” – mówi. Dulska to postać centralna, ale są jeszcze dzieci: Mela, Hesia, Zbyszko, a także mąż Felicjan, krewna (ale bez poszanowania) Juliasiewiczowa, Hanka, Tadrachowa, lokatorka. Przekrój osobowości, mnogość relacji międzyludzkich, tragizm i komizm sytuacji. Sztuki Gabrieli Zapolskiej nie trzeba chyba nikomu streszczać, wszak każdy musiał przez nią przebrnąć w szkole. „Moralność” to lektura obowiązkowa od lat.
- I przez to została zohydzona – twierdzi Mirosław Siedler, dyrektor Teatru im. Aleksandra Sewruka i reżyser „Moralności pani Dulskiej”. - Szukamy komedii, fars angielskich, a mamy własną, doskonałą klasykę, znakomicie napisaną, w bardzo dobrym rytmie, z poczuciem humoru, które nie zmurszało i jest nadal aktualne. Porzucenie klasyki polskiej to odejście od tradycji – uzasadnia wybór tytułu. – Jeśli damy się pochłonąć hamburgerom to przestaniemy być Polakami. Klasyka jest ważna także dla młodego widza, który musi się przecież na czymś wychować, by móc później świadomie odbierać inne sztuki – podkreśla Mirosław Siedler.
I tak na deskach Sewruka zagości Aniela Dulska wraz z rodziną. Zamieszka w scenografii klasycznej, takiej, jak ją w didaskaliach opisała Zapolska. „Na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w domu i aby nikt o nich nie wiedział” – mówi i ma swój mieszczański pokój z bibelotami, meblami z kwiecistą tapicerką, ażurowymi serwetkami, z fotografiami rodzinnymi na ścianach. O najdrobniejszy szczegół zadbał scenograf Jerzy Rudzki.
- Tylko kostiumy są przesunięte o 20 lat do przodu w stosunku do oryginału – dodaje Mirosław Siedler. – My jednak głównie skupiamy się na relacjach międzyludzkich, na charakterach postaci, myślimy o tym, co widz wyniesie dla siebie i z warstwy komediowej, i z morału.
[fotoc]
W roli Dulskiej zobaczymy Irenę Adamiak.
- Widziałam inne Dulskie, grały tę postać przecież znakomite aktorki: Ćwiklińska, Polony, Seniuk, Janowska, ale oglądałam je szukając swoich dróg – mówi elbląska aktorka. – Dla mnie to materiał trudny. Reagowałam tupiąc i zgrzytając zębami, ale myślę, że moja Dulska jest zupełnie inna niż wszystkie inne – to choleryczka, która działa emocjami, ale też bardzo szybko nad nimi panuje – zauważa Irena Adamiak. – Jest także toksyczną matką, jakich wiele także w dzisiejszych czasach. Kocha swoje dzieci i robi wszystko z miłości i troski o nie. Chce, przynajmniej w swoim przekonaniu, dobrze.
- Staraliśmy się szukać we wszystkich postaciach cech dobrych – dodaje Mirosław Siedler. – Nikt przecież nie jest jednowymiarowy.
W „Moralności”, oprócz znanych aktorów elbląskiej sceny zobaczymy dwie nowe twarze: Natalię Jakubowską (Mela) i Piotra Boratyńskiego (Zbyszko).
- Reżyser jest wymagający, ale to dobrze, szczególnie dla aktora, który jest krótko po skończeniu szkoły – mówi Natalia Jakubowska. – Zostawia przestrzeń na to, by aktor mógł coś zaproponować od siebie, ale daje poczucie bezpieczeństwa. Aktor czuje, że nie wpłynie na mieliznę – dodała.
Premiera „Moralności pani Dulskiej” w reżyserii Mirosława Siedlera już w najbliższą sobotę 6 października na Dużej Scenie. Kolejny spektakl, 7 października, został już sprzedany.
- To spektakl wieczorny więc brak biletów w kasie wskazuje, że to sztuka nie tylko dla młodego widza – zauważa Mirosław Siedler.
Obsada: Irena Adamiak (Dulska), Lesław Ostaszkiewicz (Dulski), Piotr Boratyński (Zbyszko), Natalia jakubowska (Mela), Marta Masłowska (Hesia), Teresa Suchodolska (Juliasiewiczowa), Anna Suchowiecka (Hanka), Hanna Świętnicka-Grabowska (lokatorka), Maria makowska-Franceson (Tadrachowa).
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter