Stary York, nowi emigranci

23
16.03.2018
Stary York, nowi emigranci
Scena ze spektaklu (fot. Michał Skroboszewski)
Na początku marca widzowie elbląskiego teatru mogli obejrzeć premierę "Ani z Zielonego Wzgórza". Nie minęło kilkanaście dni i teatr zaprosił swoją publiczność, tym razem na prapremierę „W Starym Yorku” - opowieści z życia emigranta. Zobacz fotoreportaż.
On - mężczyzna z przeszłością. Ona - kobieta po przejściach. Gdzieś w Anglii próbują złapać trochę szczęścia. Wydaje się, że marzy im się życie jak w Nowym Yorku, a rzeczywistość jest szara i zwyczajna – jak w Yorku, jednym z wielu angielskich miast.
   Kolor w szara rzeczywistość wnosi niespodziewany przyjazd matki. Matki, z którą On nie miał najlepszych stosunków i - jak sam mówi - to przed nią uciekł na emigrację. I zaczynają się rozmowy Polaków. Od początku miałem wrażenie, że są jakieś sztuczne, nienaturalne. Dorośli ludzie nie podejmują takich tematów, nie zachowują się tak, jak aktorzy na scenie. Jednak ich zachowanie jest naturalne, a dlaczego - tego widz dowiaduje się w ostatniej scenie. Gdyby ostatnia scena była pierwszą, spektakl byłby zrozumiały od początku, ale straciłby na finale.
   Warto też zwrócić uwagę na muzykę, która wprowadza widzów w poszczególne sceny spektaklu. Inny dobór muzyki diametralnie zmieniłby jego wymowę.
   Idąc na sztukę o emigrantach w podświadomości ma się "Emigrantów" Sławomira Mrożka. I powstaje pytanie, w jaki sposób sztuka Krzysztofa Bizio koresponduje z tamtym spojrzeniem na życie poza granicami kraju. Można porównać, w jaki sposób zmieniła się polska emigracja od czasów PRL do okresu Unii Europejskiej, gdy mityczna Anglia może być takim samym celem ucieczki jak np. Bieszczady. No, może w Bieszczadach trzeba odłożyć na półkę z napisem "science fiction" marzenia o bogactwie.
   Dyrektor teatru Mirosław Siedler zapowiada, że zgłosi „W Starym Yorku” do udziału w ogólnopolskich festiwalach. Najpierw jednak skonfrontuje sztukę z elbląską publicznością. Osobiście mam wrażenie, że została ona napisana dla ostatniej sceny.
   
Sebastian Malicki

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
dzis ide na to z konkubina a pozniej chlanie w domu i seks
kekekek (2018.03.17)
Pani Maria, Pan Piotr rewelacyjni! Widac dobra szkole! gratuluje
MariannaS (2018.03.17)

info

10  
  1
Pozwolę sobie nie zgodzić się z autorem tego artykułu. Świetna sztuka, bardzo dobrze zagrana. Można ją było osadzić we współczesnej Wielkiej Brytanii, czy innym kraju, znanym z pobytu emigrantów, ale równie dobrze można było opisać przyjazd teściowej na dłuższe odwiedziny gdzieś do miasteczka w Polsce. Rys psychologiczny postaci jest uniwersalny a problemy z jakimi się borykają są znajome pod każdą szerokością geograficzną. Zdecydowanie polecam :)
tot (2018.03.17)

info

5  
  3
Pan Piotr niekoniecznie Maria tak.
(2018.03.17)
@kekekek - Ja ide z kochanka bo stara w biedronce na druga zmiane ma i samemu nudnow w domu.
Wiesław (2018.03.17)
U Pani Masłowskiej widać braki dobrej szkoły teatralnej, męczyła się jak zawsze w każdej sztuce, myślę że osoba która na siłę ją lokuje w spektaklach robi jej wielką krzywdę a widza zamęcza jej drewniana gra, zacięta ta sama mimika twarzy i piskliwy głosik...
Wierna widzka Jolanta (2018.03.17)
Na pewno zgłosi bo tam gra jego drewniana żona:) ha ha
Walczak (2018.03.17)

info

5  
  1
Zgadzam sie!
Ewa polonistkaII LO (2018.03.17)
Tej Pani należy już podziękować.
Grzyb (2018.03.17)
Zgadzam się, aktoreczka b słaba i nie ma szkoły... chłopak i matka grali super
Mimmi79 (2018.03.17)



Reklama X