"Balladyna"to klasyczny dramat, w którym postaci świata rzeczywistego przeplatają się z magicznymi zjawami z baśni. Rywalizujące ze sobą bohaterki to: Alina - uosobienie dobra i Balladyna - okrutna, zła, opanowana żądzą władzy. Dwie piękne siostry, w których zakochał się książę Kirkor, idą do lasu. Która prędzej zbierze dzban pełen świeżych malin, ta zostanie jego żoną. Tylko jedna spełni swe marzenia, tylko jedna - idąc po trupach - osiągnie władzę i królewski tron. Ale, uwaga, jest wina, będzie i kara.
13 listopada 1976 roku "Balladyną" Juliusza Słowackiego teatr w Elblągu oficjalnie inaugurował swoją działalność. Minęły lata i ten tytuł wraca na afisz. Spektakl w reżyserii Janusza Wiśniewskiego będzie miał swoją premierę w najbliższą sobotę.
- Najbardziej interesujący jest spór Balladyny z Bogiem – mówi reżyser. - Widz zastanawia się, kiedy Bóg w końcu nie wytrzyma? Kiedy zainterweniuje? Po ilu zbrodniach? Skoro ta kobieta zadziera z Bogiem, musi liczyć na odpowiedź.
Janusz Wiśniewski nie chce zbyt dużo zdradzać, ale przyznaje, że w swojej realizacji postawił na obraz pokazany z dystansem, będzie przerysowanie postaci, będą światła rampy, będzie kicz, ale taki, który ma urodę i siłę. Jedno jest pewne – warto zwrócić uwagę na charakteryzację, bo tej aktorzy będą poddawać się przez wiele godzin, zanim kurtyna pójdzie w górę.
W spektaklu równorzędnym partnerem będzie muzyka, której autorem jest Jerzy Satanowski. Zapowiada: - Tylko w jednej scenie popłynie muzyka renesansowa, ale to żartobliwy cytat. Cała muzyka jest współczesna, wręcz rockowa. Mocna i natrętna.
W tytułowej roli zobaczymy Aleksandrę Wojtysiak. Co aktorka mówi o swojej postaci? - Motyw zabójstwa sprawia, że Balladyna nie jest zwykłą kobietą.
Premiera: 15 listopada o godz. 19.
Reżyser: Janusz Wiśniewski
Muzyka: Jerzy Satanowski
Choreografia: Emil Wesołowski
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter