Film jest niczym więcej, jak praktycznym poradnikiem dla każdego narkomana. Zaprezentowano w nim zalety i niebezpieczeństwa cudownej substancji, szczegółowo wyliczono pułapki i katastrofy, jakie na nieuważnego amatora używki będą czekać oraz wskazano drogi wyjścia z sytuacji... bez wyjścia. Twórcy co prawda, nie chcąc wyjść na osoby nieodpowiedzialne i promujące uzależnienia, opowiadają historię fikcyjnej substancji, ale to słaba zasłona dymna. Informacje zawarte w „Jestem Bogiem” można odnieść i do rzeczywistych „pigułek szczęścia”, ale tak jak w przypadku „Jackass” widzowie nie powinni brać przykładu z filmowych postaci.
Główny bohater „Jestem Bogiem” to przegrany pisarz, który został z niczym, nawet bez dziewczyny. Nie ma więc nic do stracenia, kiedy dostaje propozycję wypróbowania niepozornej pigułki. Może i jest mała, ale za to efekt daje niewyobrażalny – odblokowuje cały potencjał mózgu człowieka. Za jej sprawą wszystko staje się banalnie proste i oczywiste. Wiedza przychodzi bez wysiłku, możliwości nauki i pamięci zdają się nie mieć granic, a powieść pisze się w cztery dni. Ważne, żeby brać pigułki cały czas, bo efekty odstawienia są mało przyjemne... no, chyba że komuś nie przeszkadza brak pulsu. Trzeba też pamiętać o innych chętnych na poznanie dobrodziejstw magicznej tabletki. Odmowa kosztować będzie życie. Ale geniusz łatwo skóry nie sprzeda. I tak zaczyna się pojedynek mózgowców niczym z „Nieśmiertelnego” – właściciel pigułek może być tylko jeden.
Film „Jestem Bogiem” przeznaczony jest dla widza, który z jednej strony nie chce specjalnie męczyć się myśleniem, ale z drugiej strony nie ma też ochoty oglądać typowego „odmóżdżacza”. Film Burgera to idealny kompromis. Mamy niezłą intrygę, tempo narracji cały czas jest równe, nie za szybkie, nie za wolne, a aktorzy zagrali na przyzwoitym poziomie. Cieszy to szczególnie w przypadku Roberta De Niro, który ostatnio miał więcej ról chybionych niż trafionych. Bradley Cooper poradził sobie z rolą gwiazdy obrazu.
Jednak największym plusem filmu jest jego strona wizualna. Burger miał kilka trafionych pomysłów, jak ciekawy montaż retrospekcji i świetna sekwencja straconych przez bohatera godzin. Nie są to może pomysły nowatorskie, ale efektowne i w tym przypadku okazały się jak najbardziej na miejscu. Dzięki nim ma się wrażenie oglądania filmu dynamicznego, z ciekawą intrygą, a jednak lekkiego i przystępnego.
Zapraszamy wszystkich zainteresowanych tym filmem.
Godziny emisji na stronie www.multikino.pl
Aneta Michalska, Multikino
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter