Reżyser Samuel Maoz zrealizował film na podstawie własnego scenariusza, który pisał korzystając z osobistych żołnierskich doświadczeń. Większość ujęć zrealizowano we wnętrzu czołgu. Widz ogląda świat zewnętrzny z tej właśnie perspektywy, z której widzą go bohaterowie. Wywołuje to klaustrofobiczne uczucia.
- Na początku każdy z aktorów został zostawiony sam na kilka godzin w małym, ciemnym, gorącym kontenerze. Zamiast wyjaśniać, na czym polegają klaustrofobiczne doświadczenia, pozwoliłem aktorom, by sami ich doznali. Później metalowymi rurkami uderzaliśmy w ściany kontenera – opowiadał w jednym z wywiadów reżyser. Chodziło o to, by aktorzy mieli poczucie, że "ktoś nagle strzela do czołgu". Podkreślał, że chciał pokazać beznadzieję wojny. To, że w jej tryby zostali wprzęgnięci młodzi ludzie wbrew swojej woli, w wieku, w którym powinni się zajmować studiami czy pierwszymi miłościami.
O filmie:
Pierwsza wojna libańska, czerwiec 1982 rok. Grupa żołnierzy piechoty, wspomagana przez czołg, wyrusza, aby przeszukać okolice wrogiego miasta, które zostało zbombardowane przez Izraelskie Siły Powietrzne. Misja okazuje się śmiertelną pułapką.
Scenariusz i reżyseria: Samuel Maoz. Obsada: Oshri Cohen, Michael Moshonov, Zohar Strauss. Francja, Izrael, Liban, Niemcy, 2009.
Bilet kosztuje 8 zł.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter