Wspólnota mieszkaniowa najpierw zabetonowała cały teren wokół drzewa, następnie skuła część betonu, tę znajdującą się najbliżej pnia. Gdy byliśmy tam w poniedziałek, pod drzewem stały już śmietniki, zamontowane już były elementy konstrukcji altany.
Zarządca nieruchomości tłumaczy, że mieszkańcy zdecydowali o budowie altany, bo podrzucano im śmieci z zewnątrz, za co wspólnota mieszkaniowa otrzymywała mandaty. A drzewa mieszkańcy nie chcieli wycinać, bo „i tak sobie poradzi”.
Co o tym sądzicie? To Waszym zdaniem hit czy kit?