Budowa bloku na biomasę, który, mówiąc najprościej, wytwarza zarówno ciepło, jak i energię elektryczną, rozpoczęła się trzy lata temu. Ostatecznie udało się go uruchomić w tym roku, tuż przed sezonem grzewczym.
- Jak to na budowie, czasami zdarzają się opóźnienia, wykonawca nie wykonał tego zadania w terminie. Po prostu zajęło nam to więcej czasu – tłumaczył Mirosław Skowron, wiceprezes zarządu Energa Wytwarzanie SA. - Tego typu bloki szyje się na miarę, jak garnitur, ten okres "oswajania" jest dość długi.
Podstawowa różnica między tradycyjnym kotłem, a blokiem na biomasę to paliwo. Ten pierwszy wykorzystuje węgiel, ten drugi tzw. pelet, czyli materiał opałowy ze sprasowanych pod wysokim ciśnieniem odpadów drzewnych, trocin, wiór lub zrębków, a także ze słomy o kształcie kulek lub małych walców. Według zapewnień przedstawicieli Energa Kogeneracja pelet dostarczają również lokalni przedsiębiorcy, z terenu powiatu elbląskiego. Ilu dokładnie? Wiadomo jedynie, że mniej niż dziesięciu, reszta owiana jest tzw. "tajemnicą handlową". [fotor] Najważniejszą zaletą tego materiału jest zerowa emisja dwutlenku węgla, jak szacuje Energa Kogeneracja blok na biomasę sprawi, że w skali roku jego emisja zmniejszy się o 150 tys. ton.
Nie oznacza to jednak, że jedyny wytwórca ciepła w Elblągu (jego dystrybucją zajmuje się EPEC) całkowicie rezygnuje z węgla.
- Starych urządzeń nie wycofujemy, po prostu zminiejszamy na nich produkcję – tłumaczył Krzysztof Krasowski, dyrektor ds. rozwoju w Enerdze Kogeneracji. – W bloku biomasowym będzie produkowane ok. 750-800 tys. gigadżuli ciepła rocznie. Stare urządzenia dotychczas produkowały 1,5 a 2 miliony gigadżuli.
To daje ok. 40- 50 proc. całej produkcji cieplnej.
Spółkę Energa Kogeneracja inwestycja ta kosztowała ponad 250 mln zł, z czego dofinansowanie unijne wyniosło do 40 mln zł.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter