Stocznia Elbląska: Kto zawinił?

2
20.06.2002
Zarząd elbląskiego regionu Solidarności wystąpi do prezesa NIK w sprawie Stoczni Elbląskiej.
Solidarność chce, by Izba sprawdziła, czy 1,5 miliona złotych, jakie na przeszkolenie 500 bezrobotnych przekazał w ubiegłym roku Krajowy Urząd Pracy, zostało wydane zgodnie z przepisami. Półtora miliona złotych - jedyne pieniądze, jakie na szkolenia otrzymał w roku 2001 Powiatowy Urząd Pracy w Elblągu, miały zagwarantować bezrobotnym prace w nowoowartej filii Stoczni Gdynia SA. Tak się jednak nie stało. Świeżo przeszkoleni spawacze i monterzy kadłubów okrętowych pracowali w stoczni po kilka tygodni, po czym byli zwalniani, najczęściej... z powodu braku doświadczenia. Dziś w Stoczni Elbląskiej pracuje około 150 z 500 przeszkolonych osób. Zdaniem "S" przyczyną takiego stanu rzeczy był m.in. brak stosownych umów miedzy przyszłym pracodawcą a urzędem pracy. - Nie mamy prawa ferować opinii, kto zawinił - mówi szef "S", Mirosław Kozłowski. - Chcemy, żeby wypowiedziała się w tej sprawie instytucja tak niezależna jak NIK. Zobacz także: "Nie matura, lecz chęć szczera..."
AJ

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

NIK powinień wystawiać rachunki za nieuzasadnione wezwania. Może to by wreszcie ostudziło naszego elbląskiego "Leppera".
Arek (2002.06.20)

info

0  
  0
Arek, NIK jest powołana do tego żeby kontrolowaqć i sprawdzać.Uzasadnione wezwania ściga prokurator.
xyz (2002.06.21)

info

0  
  0