Wspominam więc, że to ten, na którym będę mogła jeździć dziennie do sześciu razy. Pani sprawdza, zmieszana, po chwili przedstawiła mi tylko dwie opcje: bilet 50-przejazdowy za 85 zł lub bilet za 110 zł, z nieograniczoną ilością przejazdów. Nie poddaję się i jeszcze raz tłumaczę, którego biletu potrzebuję, zaznaczając, że to jest tzw. pośrednia wersja. Pani sprawia wrażenie, jakby nie wiedziała, o czym mówię. Na szczęście na blacie przy kiosku widzę ulotki informacyjne ZKM, w których znajduję wykaz z nowymi rodzajami biletów i ich cenami. Pokazuję Pani ten właściwy, następuje chwila konsternacji i przepraszający uśmiech na twarzy sprzedawczyni. Kupuję bilet. Odchodzę od kiosku, w tym samym momencie następna klientka uczula mnie, abym pamiętała, że to jest bilet 30-dniowy, a nie miesięczny. Podziękowałam miłej Pani za próbę uchronienia mnie przed nieprzewidzianymi kosztami. Przyznaję, że prawdopodobnie z przyzwyczajenia jeździłabym na tym bilecie pełny miesiąc. Uważam, iż był to zamierzony zabieg ze strony ZKM. Z pewnością wiele czasu zajmie pasażerom „oswajanie się” ze zmianami, jednak w początkowym okresie będzie to okazja do zebrania pokaźnego żniwa przez firmę kontrolującą.
Jak wiemy, doprowadziła do tego stanu rzeczy jedna z decyzji poprzedniej Rady Miejskiej, która została za to rozliczona w referendum. Miejmy nadzieję, że obecna Rada będzie służyć Miastu i jego Mieszkańcom, a nie spółkom i „niejasnym” interesom.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter