(Nie)moc biurokracji

1
24.09.2002
Kilkanaście organizacji pozarządowych i instytucji z całego województwa od kwietnia, bez skutku, czeka na pieniądze z budżetu państwa i Banku Światowego za realizację programu aktywizacji obszarów wiejskich.
Część organizacji - zwycięzców konkursu na prowadzenie punktów doradztwa dla bezrobotnych rolników, którzy chcą rozpocząć własną działalność gospodarczą - po miesiącach oczekiwania na pieniądze znalazła się w finansowych tarapatach. Dla wielu z nich dotacje są jedynym źródłem utrzymania. Chodzi m.in. o organizacje z Pasłęka, Nidzicy i Olsztyna. Wojewódzki Urząd Pracy w Olsztynie, z którym organizacje - w imieniu zarządu województwa - podpisały umowy na tworzenie centrów wspierania przedsiębiorczości, jest im winien od kilkunastu tysięcy do nawet miliona złotych. Urzędnicy z WUP i Urzędu Marszałkowskiego, z którymi rozmawialiśmy, przyznają, że winę za brak płatności ponoszą długie i skomplikowane procedury rozliczeń między Warszawą a Olsztynem. Bożena Wrzeszcz - Zawada, Urząd Marszałkowski, departament zajmujący się koordynowaniem realizacji programu: - Pieniądze budżetowe, bo o nie głównie chodzi, przepływają bardzo wolno. Pierwsze wypłaty ruszyły późno, bo dopiero po uchwaleniu budżetu i podpisaniu go przez prezydenta. Jak mówi dyrektor Wrzeszcz - Zawada, na początku września minister finansów wydał decyzję o wypłacie 975 tysięcy złotych na poczet należności. - Pieniądze wpłyną na konta w najbliższych tygodniach - zapewnia Bożena Wrzeszcz - Zawada. Będą to jednak tylko pieniądze za kwiecień i maj. Przedstawiciele organizacji mówią, że to tylko niewielka część całej sumy, bo największa część programu była realizowana latem. Na pytanie, czy regionalni urzędnicy i koordynatorzy programu walki z bezrobociem zrobili coś, by przyspieszyć wypłaty, dyrektor Wrzeszcz - Zawada, że interwencje były, ale - jak przyznaje - niezbyt skuteczne. - Z przepływami pieniężnymi walczymy nieustannie - usłyszeliśmy. - Ścieżka, jaką pokonują faktury jest bardzo długa: usługodawca składa wniosek do WUP, sprawdzamy go my i posyłamy do Warszawy. A tam sprawa przechodzi jeszcze przez 14 biurek. Dlaczego? - To dobre pytanie, myśmy też je zadawali, bo naszym zdaniem jest to niepotrzebne - mówi Bożena Wrzeszcz - Zawada. - Po naszych interwencjach ścieżkę skrócono o 6 biurek. Jak się dowiedzieliśmy, podobne kłopoty finansowe dotyczą także gmin, które czekają na pieniądze z funduszy infrastrukturalnych. - Programy zostały dobrze przemyślane, ale przepływ pieniędzy psuje ten obraz - mówi dyrektor Wrzeszcz - Zawada. - Podobno - choć jeszcze tego nie przerabialiśmy - w Unii panuje jeszcze większa biurokracja...
AJ

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

No cóż, to nic strasznego - wystarczy zaczynać starania z sześcioletnim wyprzedzeniem...
mas (2002.09.25)

info

0  
  0