Coraz bliżej… upadku

57
30.12.2008
Coraz bliżej… upadku
37 pracowników firmy Hydralex i ich rodziny nie miało normalnych świąt. Od trzech miesięcy nie dostają wypłaty, zamiast tego - obietnice bez pokrycia. Według mężczyzn, którzy zgłosili nam tę sprawę, spółka zalega im na łączną kwotę ok. 360 tys. zł z tytułu wynagrodzeń. Do Prokuratury Okręgowej w Elblągu wpłynęło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
1 października pracownicy otrzymali ostatnią wypłatę, a pod koniec listopada oświadczenie, w którym firma Hydralex zobowiązała się do wypłacenia należnego wynagrodzenia do 20 grudnia. Zobowiązania nie dotrzymała. Część pracowników to jedyni żywiciele rodzin, którzy muszą brać chleb „na kreskę”. To nie koniec ich zmartwień. Z powodu zaginięcia prezesa spółki Krzysztofa S. pracownicy nie otrzymali świadectw pracy, a tym samym nie mogą zarejestrować się w Urzędzie Pracy. - Lata pracy w plecy, bo nie ma czym się wykazać - podsumowuje jeden z pracowników. - Nie mówiąc już o podjęciu legalnej pracy. Mężczyźni wystąpili do Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, jednak z powodu niezgłoszenia upadłości firmy nie przysługuje im wypłata świadczeń z tego funduszu. Prezes spółki Krzysztof S. rozprzedał cały majątek firmy i ślad po nim zaginął. Tyle wiemy od ludzi, którzy pracowali w firmie Hydralex. Dla pracowników oznacza to jedno: niewypłacalność. Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, iż faktycznie, trzy tygodnie temu na policji zgłoszono zaginięcie Krzysztofa S., ale przed świętami został odnaleziony. Jednak pracownikom nie udało się skontaktować ani spotkać z prezesem, by wspólnie znaleźć rozwiązanie tej patowej sytuacji. Pracownicy firmy Hydralex zwrócili się o pomoc do naszej redakcji, a także Państwowej Inspekcji Pracy w Elblągu. Pracownicy PIP zajęli się tą sprawą w zeszłym tygodniu, ale ze względu na skalę sprawy gromadzenie dokumentów potrwa jeszcze parę dni. Dotychczas pozwy do sądu wraz z niezbędną dokumentacją przygotowało ok. 10 pracowników. Reszta mężczyzn jest na etapie kompletowania dokumentów. Na pytanie, czy mężczyźni mają szanse odzyskać pieniądze, urzędnicy PIP odpowiedzieli, że w takich przypadkach wyrok jest prawomocny przez 10 lat i to może dawać nadzieję na rozwiązanie sprawy. W najbliższym czasie prezes spółki otrzyma wezwanie do stawienia się do PIP w celu wyjaśnienia sytuacji i znalezienia konstruktywnego rozwiązania. Krzysztof S. pozostaje nieuchwytny nie tylko dla pracowników, ale również dla mediów. Telefon milczy, a na maila z prośbą o przedstawienie jego stanowiska w tej sprawie nie odpowiedział. Dlatego próbowaliśmy skontaktować się z ojcem Krzysztofa S., który przepisał firmę na syna. Niestety, bezskutecznie. Pracownicy przynieśli nam dokumenty firmy, zawierające wiele nieprawidłowości. Jedną z nich są bezpłatne urlopy na okres miesiąca, podczas którego mężczyźni pracowali i nawet nie wiedzieli, że są na „urlopie”. Kolejną nieprawidłowością jest dwukrotnie przekroczony czas pracy, za który nikt im nie zapłaci. W sumie miesięcznie pracowali ok. 280 godzin. - Pracowaliśmy świątki piątki i niedziele - podsumował jeden z pracowników. - Ludzie pobrali kredyty, bo firma prężnie się rozwijała, a teraz nie ma za co spłacać. Resztą nieprawidłowości zajmie się Państwowa Inspekcja Pracy. Sprawa jest w toku.
Anieze

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Wprowadzić gościa z solidarności do mediacji :) heheh
heheh (2008.12.30)

info

0  
  0
od wielu lat współpracuje z ojcem pana s. to bardzo porzadny przedsiebiorca, nigdy nie było z nim problemów - ale idać syn nie brał z niego przykladu w głowie sie poprzewracalo jak troche kasy dostał
WILI (2008.12.31)

info

0  
  0
z tego co mi wiadomo to nie tylko pana sienkiewicza szuka prawo ale tez inne osoby a z nimi nimi nie na zartow. pozyczyl pieniadze od tych osob co nie trzeba
rozi (2008.12.31)

info

0  
  0
skoro podaliscie nazwe firmy to dlaczego Krzysztofa podajecie jako S. ? pelni funkcje prezesa, ww pierwszej lepszej wyszukiwarce można znależc strone firme z władzami, a tam nazwiska sa w pelnym brzmieniu, o co chodzi z tym"S. "/
wsed (2008.12.31)

info

0  
  0
ten prezes nazywa sie KRZYSZTOF SIENKIEWICZ
(2008.12.31)

info

0  
  0
Czytaliście dokładnie artykuł - jeśli firma jest winna 37 pracownikom 360 tyś to ile oni zarabiali ???? 360.000,00 : 37 = 9730,00 : 3 miesiące zaległości = 3.243,00 To jak ktoś pracował w tej firmie rok to zarobił rocznie bez mała 40.000,00 zł Zastanawia mnie jeszcze jedna sprawa : po co siedzieć w firmie która nie płaci !!! Mnie jakby ktoś nie zapłacił w terminie pierwszej wypłaty to bym sam się zwolnił i poszedł gdzie indziej - po co czekać 3 miesiące - ludzie sami jesteście sobie winni.
bez podpisowiec (2008.12.31)

info

0  
  0
Pewnie nie spłaci pdugów i będzie św pamięci :)
lukus (2008.12.31)

info

0  
  0
Jeżeli pracodawca spóźnia się z wypłatą choćby o tydzień, to już jest sygnał że będą kłopoty. Pracownicy w pierwszej kolejności powinni sprawdzic w ZUS-ie czy były odprowadzane składki na ubezpieczenie społeczne, a potem ogladać się za nową pracą bo w starej to jest początek końca firmy.
Doświadczony (2008.12.31)

info

0  
  0
ciekawe gdzie on jest. .. .pamietam ze kiedys mowil ze on ma poziom ma poziom jak sie patrzy wlasnie to udowodnil ale jak to mowia na kazdego przyjdzie czas. ..
(2008.12.31)

info

0  
  0
byly spoznienia tygodniowe ale bylo ok a teraz koles siedzi gdzies w stanach i sie smieje z nas i z innych ktorych zrobil bez mydla
pracownicy (2008.12.31)

info

0  
  0