-
Powrót do fotoreportażu Powrót do artykułu
Cenię swojego męża za to, że: - od prawie 17 lat mam w nim operacie, kiedy byłam w szpitalu, kiedy musieliśmy zmierzyć się z odejściem najbliższych osób ? zawsze był przy mnie, - wspierał mnie i nie odstąpił na krok kiedy rodziły się nasze córeczki - niektórzy faceci nie daliby rady, a on dzielnie przecinał pępowinę, - jest super tatą, a zabawa Domkiem Peppy, w sklep czy robienie koralików nie jest mu straszna, - pamięta o moich urodzinach i imieninach oraz o naszych rocznicach - ma trochę ułatwione zadanie, bo urodziłam się w Sylwestra, imieniny mam w Dzień Babci, a datę ślubu ma wygrawerowaną na obrączce, ale liczy się pamięć, - pomimo tylu lat stać go czasem na romantyczny gest ? wracam z kąpieli a tu pokój pełen świeczek, raz nie udało mu się ich zapalić, bo nie mógł znaleźć zapałek, a w domu wszystko mamy na prąd - ale liczy się gest, nie mogę narzekać, - jeszcze nie zwariował mieszkając z samymi babami (żona, dwie córki, teściowa i piesek-sunia) Jednak przede wszystkim cenię Go za to, że mnie kocha, a ja kocham Jego. Że mogę z nim dzielić wszystkie moje smutki, ale i radości, a wtedy smutku jest o połowę mniej, a radości dwa razy więcej. Agnieszka“ fot. Czytelnicy
