UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Przykłady: Nigdy nie zbierałem roczników gazet wymienionych w artykule Ani (z tego co sobie przypominam tygodnik "Nie"zakupiłem raz lub dwa w życiu - po co miałbym robić to częściej?), moją żonę poznałem na trzecim roku studiów, artykuł pomiędzy reklamami ukazał się w Tygodniku Trójmiasto, a nie w Gazecie Morskiej (z którą współpracowałem raptem parę dni podczas studiów). Nie miałem powodu wątpić, że reporterka, która spędziła w Elblągu dwa dni na rozmowach ze mną, Włodkiem, dziennikarzami portELu, a nawet z jednym z Czytelników, ma poważny zamiar napisania tekstu. Po co więc miałbym się ośmieszać przed znajomymi i kolegami - np. informując o czytaniu Sołżenicyna "pod ławką"? Być może reportaż Ani jest przerysowany, jak napisał Włodek. Bardzo możliwe też, że po prostu pomyliły jej się taśmy z nagraniami rozmów z twórcami różnych portali (Ania odwiedziła nas na przełomie października i listopada ub. roku, tekst opublikowano w lutym). Zniesmaczony trzema pierwszymi akapitami reportażu odłożyłem lekturę; inne smaczki z mojego życia znam z opowieści osób, które dobrnęły do końca (niestety, nie mam aż tak stalowych nerwów). W aureoli bohatera na prawdę mi nie do twarzy. To jest pierwszy i ostatni raz kiedy wypowiadam się publicznie na temat tekstu zamieszczonego w Dużym Formacie.
Maciek Zarecki