UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

To jest oczywiste, że żadnego stanu wyższej konieczności nie było. Sanem wyższej konieczności byłby pościg za sprawcą czynu zabronionego i jazda radiowozu z naruszanie przepisów ruchu drogowego w czasie tego pościgu. To tak jakby funkcjonarusze zatrzymali się w miejscu niedozwolonym, aby kontrolować stan trzeźwości kierowców. Dobrze, że Krawcewicz nie napisał, że była to obrona konieczna zapewnieniaprzestrzegania przepisów ruchu drogowego. Przełożeni tego funkcjonariusza powinni wysłać go w nagrodę do szlifowania bruku na kilka lat.

kierowca1

Anuluj