UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Byłam, posłuchałam i czuję niedosyt, utwory były wykonywana przez godzinę. Zaczęli 18:10 w tym przywitania, podziękowania, a koniec 19:15.Skład trochę się zmienił, gdy doszło już do samego spotkania z artystami na scenie. Pan Anyżko jeszcze student niewątpliwie zdolny, śpiewający "Figara". Świetny Kazimierz Kowalski jako konferansjer, gorzej u tego Pana z kulturą osobistą, po skończonym koncercie spotkaliśmy go z mężem w pobliskiej Biedronce robiącego zakupy alkoholowe z kolegą. Tak się złożyło, że ze sklepu wyszliśmy zaraz za nimi. Pan Kowalski zanim wsiadł do auta zaparkowanego pod drzwiami dyskontu, smarknął soczyście na chodnik, zatykając jedną dziurkę od nosa, a opróżniając tę drugą. Dobrze, że wieczór był ładny i nie było wiatru. .. bo miałabym zawartość nosa p. Kowalskiego na palcie.
sopelek681