UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Wollen heisst konnen - chcieć to móc. S. Czerniak postanowił pokazać, że jak chce to potrafi i popełnił całkiem uroczy felieton rodem z bardachy. Niedostatki warsztatowe Autora nie pozwoliły Mu co prawda spłodzić dzieła na miarę "Warszawskich pożegnań" W. Kacprzyckiego, "Powidoków" M. Nowakowskiego bądż "Spacerków po Olsztynie" W. Piechockiego ale zrobił co mógł i udowodnił, że może. Jak zwykle wstawił przy tym babola, uśmiercając szalet przy Browarnej. Jednakze wyrok smierci na niego już został wydany w planach przebudowy drogi nr 503,zatem dni przybytku (czy służy on spozywaniu, czy wydalaniu) są policzone tak czy owak. Musi jednak zastanowić inspirująca dla S. Czerniaka rola szaletu. Czyżby tam czerpał Autor pomysły do swojej twoczości? Gdyby tak było, oznacza to, że cierpi on na obstrukcje, gdyż czasem udaje mu się wypchnąć z siebie coś w miarę lekko i po prostu, najczęściej jednak widać zaś, że przychodzi mu to z nieludzkim wysiłkiem. Autor zadedykował mi swój tekst, który tym razem nawet mi się podoba. Szalet przy pl. Wolności ma jednak też i inne, symboliczne znaczenie, o którym wspomniał jeden z internautów z nickiem gey. Otóż jeszcze kilka lat temu było to miejsce wieczornych schadzek rozmaitych dziwnych osobników o określonej prowieniencji. Boję się zatem nawet pomyśleć, co też Autor chce mi dać do zrozumienia dedykując wymownie tekst o TYM własnie miejscu. Sławku, mój stosunek do Ciebie jest przyjazny ale na nic więcej nie licz. Pozdrawiam.

Antysławomirysta

Anuluj