UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Byłem w Niemczech u przyjaciół w przepieknym miescie Remscheid w Nadrenii- Wesfalii/ fonetycznie- Remszajd/. Jedną ze wspaniałych atrakcji i frajdy jaką mi zaproponowano był wyjazd po zakupy na RYNEK czy jak kto woli TARG. Pierwszą niespodzianką, którą mi sprawiono był przejazd przez granice, której nie zauważyłem, a była to granica z Holandią. Natomiast drugą autentyczną frajdą było wejscie na sporej wielkosci TARG, kolorowy i głośny od rozkrzyczanych sprzedawców, zachwalajacych swój towar. Barwny i zachwycający, z kunsztownie posegregowanymi i kuszącymi świeżością, niesamowicie kolorowymi owocami i jarzynami lezącymi na stołach suto i smakowicie zastawionych, wyglądającymi jakby czekały na swoich pożeraczy przypominającymi nasze rynki tylko, ze nasze raczej ciche i szemrzące. Poczułem się swojsko, mimo że skóra sprzedawców była w róznych odcieniach. Dlatego tym, którzy chcą oszpecić to kolorowe miejsce stawiam wielki znak STOP. Natomiast mogę przyznać racje tym, którzy chcą zadaszyć rynek lekką konstrukcją podobną jak na dworcu PKS. Musiałaby ona nie zakłócać obrazu wolnej przestrzeni i nie zamykać jej stalowymi ścianami. Moi przyjaciele z Remscheid jeżdza każdego tygodnia -o ile pamietam około 80 km- na ten holenderski rynek. Dlatego prominentom decydujacym o przyszłosci rynku jako elblązanin zabraniam jego likwidacji albo przeniesienia, dajac przykład rynku z holenderskiego miasta.

andrzej kapitan

Anuluj