UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Nareszcie ktoś poruszył ten bardzo ważny temat. Moje dziecko chodzi do szkoły podstawowej nr 21.Od czasu do czasu kupuje coś w sklepiku szkolnym. Jak oglądam opakowania po kupionych słodyczach to widzę, że nikt nie kontroluje tego co tam się sprzedaje. Są to produkty chińskie bez polskich napisów, pełne sztucznych barwników i słodzików przypominają bardziej produkty przemysłowe niż spożywcze. Po aferze z melaminą dziwie się gdzie jest sanepid? Jak widać handel w szkole opiera się na wykorzystywaniu nieświadomości małych dzieci.
Rodzic