UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Ja zdałem dwa razy za pierwszym razem (kat. B i C). Ze swojego doświadczenia wiem, że dobre przygotowanie to podstawa. Czasem jednak wina leży po naszej stronie: stres który paraliżuje. Często się zdarza, że kandydat na kierowcę nie zdąży wsiąść do samochodu a już obleje bo np. zapomniał świateł włączyć. W dobrych szkołach kładą nacisk na wszystko, nie tylko na parkowanie w zatoczce - bo to "wychodzi słabo". Z drugiej strony egzamin jest tak skonstruowany, że rzeczywiście można oblać za byle niewinne przewinienie (np. bo pieszy postawił duży paluch na białej linii przejścia dla pieszych tzn. wszedł na nie czy też nie??? - no i oczywiście że wszedł, oblany egzamin lub najechał pan/pani na linię połową tylnego koła na skrzyżowaniu - gdy tak naprawdę wszyscy wjeżdżają na tą linię bo jest te 20 cm za długa). To wszystko bzdura jest. Po tym jak już weźmiemy "prawko" do ręki to jeździmy tak jak trzeba a nie tak jak się zdaje egzamin. Kiedyś ludzie tylko na miasto 10-15 minut jechali i egzamin zdawali i jakoś jeżdżą latami a dziś to trzeba aż 40 minut - kolejna bzdura. Wiem jak zdawanie egzaminu wygląda w Wielkiej Brytanii. Kierowca ma bardziej życzliwego egzaminatora który jest zadowolony gdy ten dojedzie do miejsca w jednym kawałku - i już, egzamin zdany. Życzę cierpliwości przyszłym kierowcom.
international driver