UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Wiecie co ludzie. Byłem osobiście świadkiem jak na naszych kochanych drogach samochód wpadł w poślizg przy 40km/h. Dodam że ulica była sucha. Wystarczyła jedna wyrwa w ulicy jak auto podskoczyło przy chamowaniu i poszło bokiem. Szczerze mówiąc to jadąc z obojętnie jaką prędkością można doprowadzić do wypadku i to nie tylko autem używanym. Czy nikt z mądrych wypowiadających nigdy nie kupił żadnej rzeczy która by miała wadę która sie ujawniła po kilku dniach?? Jakoś w to nie wierze. Auto jest przedmiotem martwym i nie można z góry zakładać czy paru dniowy samochód po przejechaniu kilkunastu kilometrów będzie bardziej sprawny niż auto 20 letnie. Mój tata spowodował wypadek mając 30 lat przepracowanych jako kierowca autobusu. Zawiodły chamulce. Ale dla sądu też ważne było że prędkość była zmniejszana ale nikt sie nie pytał w jaki sposób, a przecież skrzynią biegów można zredukowac prędkość. Skąd wszyscy nagle wiedzą że kierowca tego autka nbie zrobił wszystkiego żeby bezpiecznie jechać? Skąd pewność że inny uczestnik ruchu nie wymusił na tym kierowcy takiego a nie innego zachowania? Większość wypowiadających się wie że by zrobiło lepiej, ale w takiej sytuacji podejżewam że było by gorzej ocenić sytuacje na bierząco i spowodować jak najmniejsze straty, wjechać nawet do tej rzeczki a nie w drzewo. Osądzać jest łatwo gorzej by było w drugą strone. Myśle że kierowca przeanalizował już tą sytuacje i wie czy zrobił dobrze czy mógł zrobić inaczej (lepiej lub gorzej).
Młody gniewny