UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
na szczęście na Królewieckiej nie było strat ale to co stało się póżniej skłania do zastanowienia się nad naszymi polskimi pracusiami. Przyjechała ekipa z piłą łańcuchową co grubsze kawałki wrzucili na samochód gałęzie zostawili na kupie bo gałęzi nikt nie kupi i z tego nie będzie na flaszkę. karcz który został w ziemi zamiast go chociaż przewrócić żeby zakryć dziurę zostawili i teraz będzie straszyć niewiadomo ile czasu, nie mówiąc o wywiezieniu jej na śmietnik. Wszystko jak Polacy robią to jakoś tak na odpieprz byle się nie przemęczyć kasę wziąść a reszta jakoś to będzie. Nikt nie zainteresował się nawet drugą brzozą która stoji obok i wygląda tak samo jak ta co się przewróciła i terz grozi nieszczęściem.
artur