UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Starsi ludzie mówią, że jak się wodę na zupę gotuje i ta woda kipi, to trzeba zebrać łyżką fusy, gdyż później będzie się jadło zupę z fusami. Zawsze na początku wrzenia w zakładach pracy do głosu dochodzili "opierdalacze", "szumowiny" lub podobne im typy. Dopiero później ludzie mądrzy to barachło pogonili precz i organizowali wszystko na zdrowych zasadach. Chociaż stróże prawa, czyli policja nie jest takim stricte zakładem pracy, ale tam było podobnie. Na początku lat 90-tych "nową policję" tworzyły szumowiny najgorszego autoramentu. Jeden z nich - tumaniasty kapral z Malborka (8 lat dochodził do stopnia kaprala !) był nawet wiceprzewodniczącym krajowego związku policjantów - dzisiaj już po raz trzeci siedzi w pierdlu, za defreudację pieniędzy i przestępstwa różnego rodzaju, drugi o zachowaniach groźnego menta społecznego został później wyrzucony, trzeci pożyczał na alkohol pieniądze i zapominał oddawać - zwolniony obsługuje od dłuższego czasu śmietniki osiedlowe itd. itp. Rzygać się chce i pracować się nie chce, gdy człowiek pomyśli, że taki margines tworzył zręby "nowej policji" w moim mieście.
mł. asp.