UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Do bezimiennego autora pierwszego komentarza: To nie jest tak, że ten "gorzelnik" chciał otruć swoich klientów. Chyba nie myślisz, że osoby kupujące taką "wódkę" na melinach wierzą w to, że jest ona produkowana z wysokiej jakości żyta i ziemniaków. Cały proceder i jego tajniki jest doskonale znany. Dobrze wiedzą, że napój ten produkowany jest z różnego rodzaju chemicznego syfu, ale mimo to piją go. Dlaczego? Bo jest nieporównywalnie tani w stosunku do sklepowych prawdziwych wódek a poniewiera ok. 4 razy bardziej niż przeciętny jabol. Alkoholik, któremu zależy na jak najszybszym obniżeniu "ciśnienia", a przy tym dysponujący niewielkim budżetem, nie będzie długo zastanawiał się co wybrać. Dla niego wszystko jedno czy będzie to w butelce po oleju czy w tradycyjnej flaszce, ważne żeby sponiewierało. Ludzie prowadzący takie domowe "rozlewnie" urastają tu niekiedy do miana hurtowników, bo popyt na tzw. "rakietówę" w polskich miastach liczy się w hektolitrach. A wiadomo, że kiedy istnieje na coś popyt, wówczas musi pojawić się ktoś, kto zapewni podaż. Osobiście nie piję mocnych alkoholi. Jestem piwnym koneserem.
pan Janek