UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
No cóż... Kierowca samochodu osobowego jechał jakby był na wyścigach rajdowych, myślał, że zdąży ale jednak nie zdążył. Co do motorniczego-nie hamował, nie było słychać sygnału dźwiękowego, którego zwykle motorniczy używają... Siła uderzenia była na tyle duża, że tramwaj praktycznie zepchnął samochód w stronę chodnika. Strażnik miejski, który pomagał przy usunięciu samochodu po prostu wskazał, żeby kierowca przejechał na pobliski parking(stanął między wjazdem a wyjazdem z parkingu pobliskiej przychodni-laweta auto zabrała ok.13.40). Nie było pogotowia. Co do policji-przyjechała może w ciągu 10 minut od wypadku i nie jechała na sygnale. Sygnał włączyła w momencie wjazdu na chodnik. Zrobił się korek tramwajowy. Ludzie wysiadali z tramwajów i szli po śniegu by móc przejść przez jezdnię, którą jeździły samochody i dostać się na Plac Słowiański.
Było widać