UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Większość tu piszących, umęczonych szczekaniem psa lub wyciem sąsiadów i ich dzieci mieszka w tzw familokach. Takowych bym zrozumiał, ale sprawa dotyczy posesji z dużym trenem praktycznie na obrzeżach miasta. Zamieszkując w takim miejscu, musimy się liczyć z hałasami przyrody- nad ranem gardło zdzierają koguty, w dzień dzikie ptactwo, a wieczorem sąsiad robi grila. Co mają powiedzieć mieszkańcy wsi, gdzie każdej nocy rozlega się szczekanie praktycznie wszystkich psów, a psy są cały dzień na zewnątrz. Sory, ale tak ułożony jest ten świat.