UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

@!strajk! - Pracuję z dziećmi 30 lat, wiec wiem, jak to wygląda, gdy dziecko nie chce ćwiczyć i placze, a ty musisz je tak zająć żeby to ćwiczenie wykonało. To nie tak że siedzisz sobie i liczysz. To ciężka praca. Wiem co to hałas, krzyki dzieci, więc nie mów, że bym szybko wrócił do swoich pacjentów po wizycie w przedszkolu. Pracowalem w przedszkolu jakiś czas, więc widziałem, jak to wygląda. Tam nie ma ferii i tylko miesiąc przedszkole nieczynne, ale w pracy są 4 godziny dziennie. Mam znajome, które pracują w przedszkolach i nigdy nie narzekały, ze jest im tak ale. Przychodza też z dziećmi nauczycielki i też jakoś nie narzekały nigdy na swoją pracę. Taka przecież wybrały. Tez nie mam lekko, i nawet nie zlicze ile czasu poświęcam na doszkalanie, przygotowanie do zajęć, bo przecież trzeba pomyśleć jak dziecko zachęcić, plan rehabilitacji przygotować. W pracy też papierologia i czasami trzeba zostać dłużej, żeby to wszystko uzupełnić. Za nadgodziny nikt nie płaci, możesz sobie odebrać, kiedy będzie taka możliwość. Praca jest zmianowa, więc wypada, że jesteś do 18.00 w pracy. Pracuje w większym mieście niż Elbląg, więc tam jeszcze policz czas dojazdu do pracy. I jeszcze kontakt z rodzicami dzieci, którzy niestety nie zawsze pracują z dziećmi w domu, jak zostaje zlecone. A rodzice bywają różni, więc wiem co to znaczy współpracować z rodzicami. I gdybyśmy zaczęli strajkować i nie przyjmować pacjentów to ciekawe czy nauczyciele byliby za nami. A nauczyciele są wśród rodziców dzieci, które do nas przyjeżdżają.


Anuluj