Interwencja miała miejsce dzisiaj (14 czerwca), około godz. 3 w dyspozytorni karetek przy ulicy Orzeszkowej w Elblągu. Tam pracownikowi dyżurki został skradziony rower górski o wartości 1500 zł. Funkcjonariusze ustalili, że sprawca może przybywać z kolei w szpitalu wojewódzkim. Nie mylili się. W poczekalni zastali 34-latka, a pod szpitalem skradziony rower. Mężczyzna tłumaczył się, że ugryzł go w nogę wąż i szybko potrzebował dostać się do lekarza. Oczywiście jego alibi zostało sprawdzone i nie można było mówić o żadnym ukąszeniu przez gada. Mężczyzna był tak zdeterminowany i przekonany o swojej racji, że policjanci podjęli decyzje o tym, by przewieźć go na badania do szpitala psychiatrycznego. Tam zostanie zdiagnozowany i wówczas śledczy podejmą decyzję o jego dalszym losie.
Policjanci z Elbląga w ubiegłym roku prowadzili jego sprawę, która zakończyła się aktem oskarżenia. Ona też była nietypowa. 34-latek był podejrzany o zniszczenie szlabanu parkingowego, który został wyrwany. Mężczyzna wszedł z nim do sklepu spożywczego, w którym nie chciano mu wcześniej sprzedać alkoholu. Najprawdopodobniej chciał go wymieć na trunki wysokoprocentowe. Wówczas na miejsce została wezwana policja.
Za kradzież grozi kara do 5 lat więzienia. Najpierw jednak zostanie zbadana poczytalność zatrzymanego.
Jakub Sawicki, zespół prasowy KMP Elbląg
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter