Mamy misję do spełnienia (Zawody znane i nieznane, cz.24)

18
11.02.2017
Mamy misję do spełnienia (Zawody znane i nieznane, cz.24)
Praca w hospicjum nie jest dla każdego (na zdj. bohaterki wywiadu, fot. Anna Dembińska)
Towarzyszą chorym w ich ostatnich chwilach, pielęgnują, wspierają, podnoszą na duchu, widzą, jak odchodzą. Śmierć towarzyszy im niemal codziennie. O tym, czy przywiązują się do swoich pacjentów, czy przeżywają, gdy odchodzą i dlaczego wybrały tak trudny zawód, rozmawiamy z opiekunkami medycznymi elbląskiego hospicjum Jolantą Borcowską, Beatą Ellert i Iwoną Olewniczak.
Dominika Kiejdo: - Na co dzień widzą Panie cierpienie ludzi. Jak sobie Panie z tym radzą? Nie przynoszą Panie swoich emocji do domu?
   Jolanta Borcowska: - Czasem nie da się nie przynosić.
   Beata Ellert: - Po takim dyżurze czasem uroni się łezkę w domu.
   Iwona Olewniczak: - Jesteśmy tylko ludźmi, dla których cierpienie innych osób nie jest obojętne. Każda z nas ma czasami słabszy dzień. Ważne jest to, że potrafimy się wzajemnie wspierać.
   
   - Czy jest taka historia pacjenta, którą Panie szczególnie przeżyły? Która szczególnie zapadła Paniom w pamięci?

   BE: - Tak, oczywiście. Tych historii jest wiele. Chociażby odejście pacjentki w pierwszych dniach mojej pracy. Nie ukrywam, że bardzo to przeżyłam.
   JB: - Pamiętam do dziś małą dziewczynkę (w wieku mojej córci), która żegnała swoją mamę prosząc, żeby jej nie opuszczała.
   IO: - W mojej pamięci utkwiła historia pewnego młodego ojca, który nigdy nie zobaczył swojego dziecka na oczy.
   
   - Dlaczego wybrały Panie tak trudny zawód?

   - Uważamy, że ten zawód trzeba czuć, jest to pewnego rodzaju misja do spełnienia.
   
   - Na czym polega Wasza praca?

   - Jest tego trochę. Do naszych zajęć należy: nadzór nad pacjentem podczas kąpieli, toalety poranne i popołudniowe, toaleta jamy ustnej pacjenta, toaleta pośmiertna, golenie pacjenta, mycie, suszenie, strzyżenie, czasem farbowanie włosów, obcinanie paznokci, profilaktyka odleżynowa, zmiana bielizny osobistej i pościelowej, karmienie chorego, prowadzenie usprawniania ruchowego (siadanie, pionizacja, prowadzenie do toalety), wykonywanie kompresów i okładów, zmiana środków jednorazowego użytku, pomiar ciśnienia, tętna, oddechu, temperatury, nauka samoobsługi, samopielęgnacji, asystowanie umierającemu, pomoc w adaptacji pacjenta do warunków hospicjum oraz komunikowaniu się z rodziną, a także udzielanie wsparcia osobie chorej oraz jej rodzinie.
   
   - Pani Iwono, jest Pani nie tylko opiekunem medycznym, lecz także terapeutą zajęciowym. Umila Pani czas pacjentom hospicjum. Jakie zajęcia Pani dla nich organizuje?

   IO: Moim zadaniem jest organizowanie czasu wolnego pacjentom przebywającym na oddziale jak i tym z Hospicjum Domowego na pobytach czwartkowych. Zajęcia na oddziale prowadzę indywidualnie, ponieważ jest to zazwyczaj terapia przyłóżkowa, więc dobór metod i technik również jest pod pacjenta. Na pobytach czwartkowych uczestnicy wykonują różnego rodzaju ozdoby: bożonarodzeniowe, wielkanocne, karnawałowe, które, jeśli mają ochotę, zabierają ze sobą. Głównym celem Terapii Zajęciowej jest odwrócenie uwagi pacjenta od choroby, zajęcie myśli czymś innym, wspólne tworzenie a efektem uśmiech na twarzach tych wspaniałych ludzi.
   
   - Czy ludzie chorzy zwierzają się Paniom, opowiadają o swoich obawach w związku ze zbliżającą się śmiercią?

   BE: - Przy toalecie porannej rozmawiamy na różne tematy, żeby zminimalizować barierę pacjent - opiekun. To, co dla nas jest oczywiste, dla nich wcale takie być nie musi.
   JB: - Pacjenci często zwierzają się nam ze swoich obaw, problemów. Nie chcą jeszcze odchodzić ze względu na niezałatwione sprawy.
   IO: - Oczywiście, nie da się tego uniknąć. Niejednokrotnie traktują nas jak takich swoistych spowiedników.
   
   - Czy ludzie Ci są najczęściej pogodzeni ze swoim losem? Czy raczej kurczowo trzymają się życia?

   BE: - Z tym jest różnie. Są pacjenci, którzy chcą odejść, ponieważ zwyczajnie są już zmęczeni bólem i cierpieniem.
   JB: - Są osoby, które mówią o tym ze śmiechem, np. że tam po drugiej stronie czeka na nich ktoś bliski.
   IO: - Są również chorzy, którzy do końca nie są pogodzeni, mają żal, że zachorowali, często zadając pytania, dlaczego ja?
   
   - Przywiązują się Panie do swoich pacjentów?

   BE: - Tak. To jest mój problem, że nieraz przywiązuję się za bardzo.
   JB: - Kiedy tu są, jestem z nimi całą sobą lecz kiedy odchodzą wierzę, że idą do lepszego świata.
   IO: - Czasem jest to silniejsze ode mnie. Wszyscy mamy uczucia.
   
   - Co daje Paniom praca z ludźmi ciężko chorymi? Czy czegoś Panie uczy?
   - Daje poczucie spełnienia, że w tych ostatnich chwilach możemy ich wspierać. Ludzie często nie mają świadomości, że hospicjum to też życie, pacjenci niejednokrotnie chcą się śmiać, żartować, wypić z nami kawę. Krzepiące jest to, że nasi chorzy mówią, że czują się u nas jak w domu. A czego nas uczy? Przede wszystkim pokory. Większość problemów, z którymi borykamy się na co dzień, jest niczym w porównaniu z chorobami naszych pacjentów.
   
   - Widzą Panie śmierć na co dzień. A same boją się Panie śmierci?

   - Staramy się o tym nie myśleć, żyć dniem dzisiejszym, co nie oznacza, że wobec śmierci jesteśmy obojętne.
   
   - Czy jakieś zachowania człowieka wskazują na to, że zbliża się śmierć?

   - Jest to na pewno pogorszenie stanu pacjenta. To moment, kiedy powiadamia się rodzinę, żeby miała szansę się pożegnać.
   
   - Jakie cechy predysponują do bycia opiekunem medycznym w hospicjum?

   - Przede wszystkim empatia. Tego się nie można nauczyć, to trzeba mieć w sobie.
   
rozmawiała Dominika Kiejdo

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Wspaniałe kobiety. Trudna praca, właściwie czy to praca? Podziwiam za wielkie serce
anaanabela (2017.02.11)

info

41  
  2
Bardzo ciekawy artykuł. Pełen szacunek dla tych Pań. .
silverek (2017.02.11)

info

28  
  0
Nie zazdroszczę trzeba mieć mocną psychikę i mega empatię naprawdę podziwiam i pozdrawiam!
(2017.02.11)

info

17  
  1
Jedne z normalnych , milych empatycznych pracownikow tej placowki.
jrsgio (2017.02.11)
Nie pojmuję tego. Tylu bogaczy a tam ludzie i dzieci umierają. .. ..
YYY (2017.02.11)
Właśnie zdrowie jest jedna z nielicznych rzeczy których za żadne pieniądze nie można kupić. W obliczu śmierci nie jest istotne ile człowiek ma pieniędzy ale to jak żył. Wszyscy sa równi.
(2017.02.11)
Prawda, jak w piosence: "pójdę boso". ..
(2017.02.11)
Moja mama odeszła w hospicjum, żadne słowa podziękowania nie oddadzą tego co zawdzięcza się opiekunom i pielęgniarkom w tych trudnych dla rodziny i chorego chwilach. Serdecznie dziękuję, jeśli ktoś jeszcze nie wie komu przekazać 1% ta instytucja zasługuje na wsparcie. Nigdy nie wiemy kto z nas lub z naszych bliskich zachoruje na tę wyniszczającą chorobę. Nigdy nie myślałam że pożegnam tam moją mamę. Serdecznie pozdrawiam pracowników hospicjum, a szczególnie Beatkę.
(2017.02.11)
Ja także co roku przekazuję 1% podatku na rzecz naszego Hospicjum, to tak niewielki gest, a pomaga zapewnić godność cierpiącym.
(2017.02.11)
Ludzie z misją i ogromnym sercem i ciepłem dla podopiecznych. Dziękuję za opiekę przy babci.
Marta Z- Ś (2017.02.11)

info

15  
  1