Punkt wyrwany w Kołobrzegu

34
12.11.2016
Punkt wyrwany w Kołobrzegu
foto arch MS
Nie udało się Olimpii przełamać passy wyjazdowych meczów bez zwycięstwa. W Kołobrzegu żółto-biało-niebiescy zremisowali  z miejscową Kotwicą 2:2 (1:1). Goście kończyli mecz w "dziewiątkę", po tym jak sędzia pokazał czerwone kartki Jakubowi Bojasowi i Rafałowi Lisieckiemu. Dwie bramki dla żółto-biało-niebieskich strzelił Paweł Piceluk. 
Przed dzisiejszym meczem remis w Kołobrzegu byłby traktowany jak porażka. Żółto-biało-niebiescy pojechali na mecz z Kotwicą z zamiarem przerwania długiej serii meczów bez zwycięstwa na wyjeździe. Sytuację miał ułatwić kryzys kołobrzeskiego zespołu, który od ośmiu kolejek nie umiał zapewnić sobie trzech punktów.
   Mecz nie zaczął się dobrze dla gości. Już w 9. minucie Łukasz Kacprzycki wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Karol Żmijewski przeprowadził rajd lewą stroną boiska, z linii końcowej podał do Łukasza Kacprzyckiego, a ten z bliska umieścił piłkę w siatce. Stracona bramka tylko rozzłościła piłkarzy Olimpii, którzy następne minuty spędzili na ostrzeliwaniu bramki Kotwicy. Wyrównanie padło niemal po bliźniaczej akcji, po której Olimpia straciła bramkę. Paweł Piceluk z bliska wepchnął piłkę do bramki gospodarzy. 1:1 i można się było spodziewać, że następna bramka dla żółto-biało-niebieskich jest tylko kwestią czasu.
   W 28. minucie Radosław Stępień próbował przelobować Roberta Bąkałę, ale bramkarz gości z trudem obronił. Kilka razy piłkarze Olimpii znaleźli się na spalonym. Gospodarze również próbowali podwyższyć wynik, ale na posterunku stał Wojciech Daniel. Po pierwszej połowie można było ze spokojem oczekiwać drugiej części spotkania i być dobrej myśli w kwestii przełamania olimpijskiej klątwy.
   Druga połowa zaczęła się jednak źle, a potem było jeszcze gorzej. Już w 48. minucie spotkania Kotwica drugi raz wyszła na prowadzenie. Mateusz Świechowski wykorzystał centrę kolegi i ładnym strzałem pokonał Wojciecha Daniela. Kilka chwil później bramkarz Olimpii uratował swój zespół przed utratą kolejnej bramki, wychodząc z zwycięsko z sytuacji „sam na sam” z Piotrem Gielą. W 54. minucie żółto-biało-niebiescy byli o krok od wyrównania. W zamieszaniu podbramkowym nikt z piłkarzy nie był jednak w stanie wepchnąć piłkę do siatki i futbolówka przeleciała przed linią bramkową. Kolejne minuty przyniosły kolejne zagrożenia pod bramką obu zespołów. Jednak bramkarze nie dopuścili do straty goli.
   W 63. minucie Jakub Bojas otrzymał żółtą kartkę za próbę wymuszenia rzutu karnego. To było drugie „żółtko” dla elbląskiego zawodnika i musiał opuścić boisko. Mimo gry w osłabieniu Olimpia nie rezygnowała ze strzelenia wyrównującej bramki. Niestety, bez rezultatu. Na szczęście nie przyniosły też skutku próby podwyższenia wyniku przez gospodarzy. W 71. minucie groźnym strzałem popisał się Karol Żmijewski, ale Wojciech Daniel zdołał obronić. Szanse gospodarzy na zwycięstwo znacząco wzrosły, kiedy w 81. minucie czerwoną kartkę za faul otrzymał Rafał Lisiecki.
   Stara prawda mówi, że gra się do końca. Olimpijczycy boleśnie przekonali się o tym choćby w Warszawie, gdzie z tamtejszą Polonią stracili dwa punkty w doliczonym czasie gry. Tutaj los (a w zasadzie Michał Bartkowski i Paweł Piceluk) zwrócił jeden punkt. Po podaniu Bartkowskiego najskuteczniejszy piłkarz Olimpii strzelił swoją dziewiątą bramkę w tym sezonie. A wszystko w czwartej minucie doliczonego czasu gry, kiedy wydawało się, że trzy punkty pozostaną w Kołobrzegu. Zażarta walka do końca przyniosła rezultaty. Po meczu piłkarze Olimpii dziękowali elbląskim kibicom za wsparcie. 
   - Nie chcemy komentować decyzji sędziów, ale każdy widział jak było. Wierzyliśmy do końca, nawet grając w 9 na 11. Tak jak nasi kibice, którzy wspierali nas fantastycznym dopingiem do ostatniej sekundy. Ta bramka i punkt jest podziękowaniem za ich wsparcie – mówił po meczu Piotr Zając, drugi trener Olimpii Elbląg.
   To koniec pierwszej rundy zmagań w tym sezonie II ligi. Olimpia ma 22 punkty i zajmuje miejsce w górnej połówce tabeli. Paweł Piceluk jest liderem, a Łukasz Pietroń wiceliderem klasyfikacji strzelców. Za tydzień w Rakowie żółto-biało-niebiescy rozpoczynają rundę rewanżową. W Elblągu można ich będzie dopingować 26 listopada w meczu z Polonią Bytom.
   
   Kotwica Kołobrzeg – Olimpia Elbląg 2:2 (1:1)
   
1:0 Kacprzycki (9 min.) 1:1 Piceluk (22 min.), 2:1 Świechowski (48 min.), 2:2 Piceluk (90+4 min.)
   
   Olimpia: Daniel – Bukacki (Bartkowski 86'), Wenger, Kubowicz, Pietroń (Kołosow 78'), Szuprytowski (Lisiecki 74') , Wolak (Maciążek 72'), Sokołowski, Bojas, Stępień, Piceluk
   
   Pozostałe wyniki II ligi:
   
Puszcza Niepołomice – Legionovia Legionowo 1:0
   Rozwój Katowice – Gryf Wejherowo 3:1
   Błękitni Stargard – GKS Bełchatów 1:0
   Polonia Bytom – Odra Opole 0:1
   Siarka Tarnobrzeg – Stal Stalowa Wola, Radomiak Radom - ROW 1964 Rybnik, Raków Częstochowa - Polonia Warszawa – mecze w niedzielę
   
   
Patronem medialnym klubu Olimpia Elbląg jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl
Sebastian Malicki

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
brawo za walke do końca
(2016.11.12)

info

19  
  5
Bramki dla Olimpii Piceluk x2
olimpiazks (2016.11.12)

info

10  
  0
Piceluk 2 bramki!!!! Ogarnijcie się, bo ciągle Condony wam w głowach!
atil (2016.11.12)

info

6  
  3
Redaktorzyno za dyche! Obie bramki Piceluk.
Buzsak (2016.11.12)

info

8  
  2
Kuzwa dosyc tej mizerii. Chociaz ten sedzia to kreatura jakas. Mysle o kartce dla Lisieckiego. Druga bramka to zasługa Stępnia. Najgorszy zawodnik na boisku strata za stratą i jeszcze Kubowicz znowu ołow w galotach i brak precyzji. Te wszystkie podania co mecz do Pawła Piceluka to smiech na sali. Obliczyłem ze na 27 podań tyrafiły do Pawła 6 słownie (sześć). Olimpio rozejrzyj się co najmniej za jednym zwinnym stoperem, pomocnikiem i napastnikiem. Żeby nie bramkarz Daniel. To Olimpia by wracała z bagażem co najmniej 5 do 1 w plecy. Minimum.
(2016.11.12)

info

8  
  5
brawo za walkę do końca, trzecia liga czeka
(2016.11.12)

info

6  
  17
Poziom tego meczu był dużo gorszy od tego co prezentują zawodnicy w ligach zakładowych. Jedna wielka kompromitacja i masa wstydu dla naszego miasta poparta wielkim szczęściem w doliczonym czasie gry. Jeżeli w szybkim tempie nie nadejdą zmiany kadrowe możemy liczyć na niższą klasę rozgrywek. Kolejny raz będziemy miastem prowincjonalnym piłkarsko na kilka sezonów, a tego na pewno żaden kibic z naszego dumnego miasta nie chce.
(2016.11.12)

info

6  
  15
bieda z nędzą, bieda z nędzą, zks !
(2016.11.12)

info

6  
  12
Wstyad!!!Wstyad!!!! za takie pieniadze ktore dostaja kopacze i ten smieszny trener z wesola twarza. Smierdzi mi ten remis stsami lub fortuna? OJ SMIERDZI. .. .?
(2016.11.12)

info

4  
  12
wolak won do braniewa tam teoj poziom w zatoce braniewo II w a klasie
(2016.11.12)

info

3  
  9