Czas to pieniądz, ale zegarmistrzom się nie przelewa (Zawody znane i nieznane, odc. 8)

63
23.10.2016
Czas to pieniądz, ale zegarmistrzom się nie przelewa (Zawody znane i nieznane, odc. 8)
Zbigniew Piątkowski naprawia zegary od 55 lat (fot. Anna Dembińska)
Dla Zbigniewa Piątkowskiego nie ma rzeczy nie do naprawienia. Przyjeżdżają do niego klienci z Gdańska i stolicy, bo pan Zbigniew słynie z tego, że jest dobrym wyrobnikiem. I z poczucia humoru, które nigdy go nie opuszcza. Nam opowiedział, dlaczego został zegarmistrzem i jaki okaz przyszło mu naprawiać.
Dominika Kiejdo: Od ilu lat naprawia Pan zegary?
   Zbigniew Piątkowski: - Ooooo, będzie już jakieś 55 lat, na ul. 1 Maja jestem już 44 lata, wcześniej naprawiałem zegary na Stoku.
   
   - Kiedyś ludzie częściej przychodzili naprawiać zegarki, pewnie teraz interes słabiej się kręci?
   - To jest niebo a ziemia. Kiedyś było nas w Elblągu 49 zegarmistrzów, a dzisiaj zostało ośmiu i żaden nie ma roboty tyle, co trzeba.
   
   - Nie można z tego wyżyć?
   - Ledwo, ledwo. Życie zegarmistrza jest teraz bardzo ciężkie. Jest to zawód wymierający.
   
   - A z jakimi zegarkami ludzie do Pana najczęściej przychodzą?
   - Z chińską lipą (śmiech).
   
   - Czyli nie naprawia Pan żadnych okazów?
   - Okaz się zdarza raz na 10 lat.
   
   - Zapamiętał Pan jakiś szczególny?
   - Był jeden taki zegarek Breitling, najdroższy i zarazem najstarszy, jaki kiedykolwiek naprawiałem. Ten zegarek jest jak Rolls-Royce wśród samochodów. W tej chwili może kosztować przeszło milion złotych. Jego właścicielem był mieszkaniec Warszawy. Często przywożą do mnie zegarki ludzie z Warszawy czy z Gdańska.
   
   - Nie ma dobrych zegarmistrzów w stolicy?
   - Nie wiem, ale akurat tutaj jest taki zegarmistrz, który potrafi to naprawić.
   
   - Rozumiem, że musi mieć Pan renomę?
   - Oczywiście. Dla mnie nie ma rzeczy nie do naprawienia. Tylko to kosztuje.
   
   - Na ile wycenił Pan naprawę Breitlinga?

   - Na 5 tys. zł.
   
   - Zbiera Pan zegarki?
   - Głównie stare. Gdyby przyszła Pani do mnie do domu, to nie chciałaby Pani wyjść. Moje zegary nie tylko pięknie tykają, ile są po prostu przepiękne.
   
   - Ile ich Pan ma?
   - Może kilkaset. Licząc te, które są w domu i w pracy. Czasami skupuję zegarki na części. Gdy klientowi nie opłaca się zegarka naprawić, bo to jest lipa i naprawa kosztuje więcej niż nowy zegarek, klienci sprzedają mi zegarki na części.
   
   - A z drogimi zegarkami też czasami przychodzą?
   - Teraz realia są inne. Przykładowo gdy taki drogi zegarek spadnie nam na kant, co się dzieje? Pęka oś balansowa. I taka naprawa kosztuje tysiąc zł. I na to się prawie nikt nie godzi. Rzuca go wtedy do lamusa i sobie tam leży, a naprawia się tylko "chińszczyznę" i "lipczyznę".
   
   - Dlaczego ma Pan teraz mniej pracy? Ludzie przestali nosić zegarki?
   - Mamy tak cudowny rząd, że politycy chcieliby mieć wszystko, a robotnik ma być tylko wyrobnikiem i nikim więcej. Praca rzemieślników jest niedoceniania. Jesteśmy traktowani jak najtańsza siła robocza.
   
   - A w jaki sposób państwo mogłoby wesprzeć rzemieślników?
   - Boże, jakie to proste! Wystarczy wyposażyć tylko zakłady w porządne narzędzia. Oczywiście, ja narzędzia do pracy mam, ale są takie narzędzia, dzięki którym naprawa idzie sprawniej i zajmuje mniej czasu.
   Byłem kiedyś w Szwajcarii w firmie Doxa. Z chwilą, gdy wszedłem do niej, zaparło mi dech w piersiach, oczy wyszły mi na wierzch, a włosy stanęły dęba. Boże, jakie urządzenia! Żebym chociaż jedno takie miał!
   
   - Czy ludzie dbają dziś o swoje zegarki, przywiązują do nich wagę?
   - Absolutnie nie. Kiedyś tak, bo było ich mało i zegarki były drogie. A w tej chwili jest tego tyle! W sklepie z "chińszczyzną" zegarek kosztuje 12 zł. Gdy się zepsuje, człowiek go wyrzuca i kupuje drugi.
   
   - Dlaczego szwajcarskie zegarki są takie drogie?
   - Bo Szwajcaria to kolebka zegarmistrzostwa. Stąd wyszły najlepsze marki zegarków. Nie było prawa, by wyprodukowano jakiś wadliwy zegarek. Musiał chodzić setki lat.
   
   - A są takie zegarki, które się nie psują?
   - Nie ma takich.
   
   - Najbardziej popularne są dziś lipne zegarki, a z tych droższych?
   - Właśnie szwajcarskie.
   
   - A czy zegary mają duszę?
   - Według mnie tak. Dla mnie w zegarku dusza to balans, kotwica i włos powrotno – naciągowy.
   
Czas to pieniądz, ale zegarmistrzom się nie przelewa (Zawody znane i nieznane, odc. 8)
(fot. AD)

   - Ile czasu zajmuje Panu naprawa?
   - Zdarza się, że przy jednym zegarku siedzę dwa dni, a pieniędzy dostaję przecież tyle, na ile się z klientem umówiłem.
   
   - Jak to się stało, że został Pan zegarmistrzem?
   - Bo mój dziadek, który zmarł w Stanach Zjednoczonych, był zegarmistrzem. Mój tata był mistrzem zegarmistrzowskim. Ja jestem zegarmistrzem i jeszcze miałem syna zegarmistrza, ale niestety już nie żyje.
   
   - Czy ten zawód ma jeszcze przyszłość?
   - Na pewno ma. Już w tej chwili na gwałt są powoływane szkoły zawodowe. Brakuje w naszym kraju fachowców. Wszyscy lepsi uciekają za granicę. Jest to kraj emerytów, rencistów, biedaków i ludzi, którzy dorabiają, bo muszą żyć.
   
rozmawiała Dominika Kiejdo

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
"Jest to kraj emerytów, rencistów, biedaków i ludzi, którzy dorabiają, bo muszą żyć" - w punkt. Należałoby tylko dodać, że jest tot też kraj świętych krów pracujących w samorządzie, budżetówce itd.
RedaktorJabłkalski (2016.10.23)

info

27  
  5
Skoro każdy telefon komórkowy posiada zegar to po co mi naręczny zegarek ??? Obecnie noszą tylko szpanerzy albo chorzy jak kolego z rynku :)
stareklamoty (2016.10.23)

info

7  
  45
Zegarki noszą także dżentelmeni, ludzie ceniący dane słowo i przywiązujący wagę do konwenansów. Ty skąd możesz o nich wiedzieć Panie stareklamoty
niedlagłupoty (2016.10.23)

info

37  
  3
U szanownego pana zegarmistrza byłem niedawno aby zmniejszyć bransoletę w nowym Casio i pan się nie podjął tej pracy. Rozumiem więc, że pieniędzy ma aż za dużo i byle drobiazgu nie rusza. .. Polecam zegarmistrza na ulicy Grunwaldzkiej (koło hotelu Sowa). Szybki, tani i uprzejmy.
(2016.10.23)
Chciałem przestrzec wszystkich ludzi żeby omijali tego OSZUSTA ZŁODZIEJA I ALKOHOLIKA z daleka. We wtorek moja żona zostawiła u tego pseudo zegarmistrza wartościowy zegarek do naprawy. Przez 3 dni dzień w dzień przychodziła odebrać zegarek z naprawy, jednak ten człowiek albo próbował wcisnąć inny zegarek, albo mówił żeby przyjść następnego dnia!!!!( przez 2 dni człowiek ten pracował pod wpływem alkoholu). Sprawa skończyła się tak, iż po 3 dniach przychodzenia po odbiór zegarka, wiedząc, że ten człowiek sprzedał ten zegarek bądź oddał go do lombardu wezwaliśmy POLICJĘ, i sprawa będzie miała swój finał w Sądzie. Dziwię się, iż można napisać artykuł o złodzieju oszuście!!!Jeszcze raz nie oddawajcie tam zegarka do naprawy, bynajmniej chodzi tu o zegarki drogie!!!
czytelnikl (2016.10.23)

info

25  
  1
Moi znajomi często naprawiają zegarki u tego Pana, ale jego żarty są czasami nie smaczne...
sąsiadka obok (2016.10.23)

info

4  
  2
synek był niezły amigo
katol (2016.10.23)

info

6  
  1
Potwierdzam moich przedmówców, byłam kiedyś i ja z zegarkiem do naprawy u tego pana. .. chodziłam ponad tydzień po odbiór. .. w końcu chciał mi oddać. .. nie mój zegarek to było bardzo dawno, ale pamietam ta sytuacje i więcej już do niego nie poszłam. .. .byc moze jest dobry w swoim fachu. .. szkoda tylko, że teraz zrobiła sie z tego wszystkiego. .antyreklama dla pana zegarmistrza. .
Wskazowka (2016.10.23)

info

8  
  1
Też chciałam przestrzec wszystkich przed tym człowiekiem! 2 lata temu przyniosłam zegarek aby wymienić w nim szybkę. Zegarek oprócz swojej wysokiej wartości rynkowej miał dla mnie ogromną wartość sentymentalną, ponieważ dostałam go od mojego brata na 25-te urodziny. Kiedy wróciłam po kilku minutach, zegarmistrz powiedział że niestety nie ma takiej szybki i nie mógł jej wymienić. Okazało się że nieudolnie próbował wyjąć szybkę i przez co porysował obręcz zegarka, pozdzierał lakier a żeby ukryć obdrapania zamalował je czarnym mazakiem!!! Kiedy zapytałam co to ma znaczyć zaczął na mnie krzyczeć, że taki mu zegarek przyniosłam i że chcę wyłudzić od niego pieniądze! Powiedział też, że nagrywa wszystko co mówię i pójdzie z tym nagraniem na policję. Na policję jednak pojechałam ja, żeby złożyć doniesienie, niestety powiedziano mi że muszę się z ta sprawą zgłosić do Rzecznika Praw Konsumenta. Ta sprawa kosztowała mnie tyle nerwów, że w końcu odpuściłam. Zegarek wysłałam do producenta i został on naprawiony po kosztach, nie noszę go jednak bo przypomina mi o całej tej sprawie, którą bardzo przeżyłam. Błędy w pracy się zdarzają i wszystko można zrozumieć więc gdyby ten człowiek zachował się uczciwie myślę, że byśmy się dogadali i podzielili kosztami, które finalnie okazały się minimalne. Nigdy przez nikogo nie zostałam tak źle potraktowana jak przez tego człowieka. Myślę, że w życiu nie jest mu lekko nie przez polityków czy nieodpowiednią koniunkturę, ale dlatego że zła karma wraca.
NataliaJ. (2016.10.23)

info

13  
  0
Ja polecam zegarmistrza, który jest na hali Elzam(wcześniej miał swoje usługi bodajże w dawnym Feniksie) w przeciwieństwie do Pana z artykułu z którym miałem niezbyt miłe doświadczenie jakiś czas temu.
antykacap (2016.10.23)

info

8  
  2