- Tych schodów jest tylko siedem, ale dla mnie jest ich co najmniej tysiąc. Sam z tych schodów na moim wózku nie zjadę. Potrzebuję dwóch do czterech osób, by mnie zniosły. Jak miałem dwie nogi, to mogłem się łapać poręczy zejść , a ktoś trzeci znosił wózek do wiatrołapu – mówi pan Tadeusz, mieszkaniec jednego z budynków przy ul. Rodziny Nalazków.
Aby nie zamykać się w czterech ścianach pan Tadeusz zwrócił się z prośbą do spółdzielni mieszkaniowej „Zakrzewo” o zbudowanie podjazdu. Niestety, odpowiedź była negatywna. Zamiast podjazdu spółdzielnia poszerzyła schody i położyła płytki antypoślizgowe. - Nie ma możliwości w budynkach tego typu na Zawadzie wykonania wewnątrz pochylni zgodnie z przepisami – mówi Sławomir Łopieński, wiceprezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Zakrzewo”. - Pan Tadeusz był informowany, gdzie powinien się udać, gdzie zasięgnąć informacji o schodołazach, które służą pomocą osobom niepełnosprawnym.
Schodołaz to jednak wydatek co najmniej kilku tysięcy złotych. Pan Tadeusz wybrał więc inne rozwiązanie - sam skonstruował podjazd. Rampa wykonana z drewna jest przymocowana do ściany na zawiasy, pan Tadeusz odczepia ją, gdy chce wjechać lub zjechać ze schodów.
Pan Tadeusz zamontował przy schodach specjalną platformę (fot. kadr z materiału filmowego Truso.TV)
- To jest fantastyczna sprawa dla mnie, bo ja nie potrzebuje czterech osób, a tylko jedną osobę, która mnie na tej platformie zwiezie. Na co dzień jest ona przypięta do ściany, na kłódkę, jak ktoś chce skorzystać to proszę bardzo – mówi pan Tadeusz.
Rampa przeszkadza jednak władzom spółdzielni, które uznały, że jest ona wykonana niezgodnie z przepisami i domaga się jej demontażu. Sprawa ma trafić do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. - Stanę okoniem, bo ta platforma ratuje mi życie – twierdzi tymczasem pan Tadeusz.
Materiał zrealizowany przez
Truso.tv