Skarb ukryty w banku na bank?

12
05.08.2016
Skarb ukryty w banku na bank?
Czy kiedyś dowiemy się, co kryją zabytkowe mury banku? (fot. Anna Dembińska)
Przekonany był o tym syn dra H. Breckwoldta, znanego dentysty z Elbinga, a do jego wspomnień ma zaufanie elbląski historyk Lech Słodownik. Kosztowności miały zostać zamurowane w jednej ze ścian zewnętrznych budynku banku przy ul. 1 Maja, ale, jak dotąd, nikt tego nie sprawdził. Zabytkowy obiekt od dwóch lat jest wystawiony na sprzedaż. Nabywcę może więc spotkać niespodzianka.
Skoro Wałbrzych ma swój „złoty pociąg” to dlaczego Elbląg nie może mieć skarbu zamurowanego w murach bankowych?
   - Przypuszczam, że ten budynek skrywa kilka tajemnic – o zabytkowym obiekcie przy ul. 1 Maja mówi Lech Słodownik, elbląski historyk. - Wybudowany w latach 1909-10 od początku pełnił funkcję bankową. Najpierw był tu Bank Rzeszy (Reichbank), czyli filia banku berlińskiego, który obejmował swoją działalnością powiaty: elbląski, malborski, sztumski, pasłęcki, morąski, nidzicki, lubawski, ostródzki i suski. Ten bank miał duże znaczenie – podkreśla znawca historii naszego miasta - zwłaszcza po przejęciu władzy przez Hitlera, gdy inflacja została zdławiona i robiono duże transakcje, bo Elbląg się wówczas mocno rozbudowywał. Wiele rzeczy działo się w tym budynku, który, „przeżył” dwie wojny w stanie, jak widzimy, idealnym.
   No, ale gdzie ten skarb?
   - W 2001 r. przyjechała rodzina znanego elbląskiego dentysty, dra Breckwoldta, która przed II wojną światową (a także w czasie działań wojennych) mieszkała przy Placu Słowiańskim – wyjaśnia Lech Słodownik. - Ich dom został zniszczony, a po wojnie odbudowany i w nim, na parterze, mieścił się znany sklep Gallux. Stomatolog był bardzo zamożnym człowiekiem – wskazuje elbląski historyk. - Już jesienią 1944 r. Niemcy wiedzieli, co ich czeka. Ci bogaci zakopywali srebra, porcelanę w przydomowych ogródkach, albo – jak dr Breckwoldt - szukali innych możliwości ukrycia kosztowności. Wiedzieli, że Rosjanie przyjdą, ale wierzyli, że to tylko czasowe i odejdą, a oni będą mogli tu wrócić. Syn stomatologa, który 15 lat temu sam miał już 80 lat, na koniec swojego pobytu w Elblągu powiedział: Lech, jeszcze taka mała rzecz, ojciec znał ostatniego dyrektora banku Herwatza. Powiedział mu, że swoje kosztowności chce zamurować w jednej ze ścian zewnętrznych banku, na wysokości pierwszego piętra. Trzeba pamiętać – wskazuje Lech Słodownik – że wtedy była tu gęsta zabudowa i bank był osłonięty. Można było wyjąć jeden kamień i zamurować skarb tak, że śladów praktyczni nie będzie. Tym bardziej, że dużo tu się działo w czasie wojny, dym, smog i patyna pokryły schowek. Trudno powiedzieć, gdzie on jest. Trzeba by było specjalnym sprzętem to sprawdzić.
   Rodzina dra Breckwoldta obserwowała aukcje, ale nigdzie nie pojawiły się rzeczy ukryte przez ich przodka.
Skarb ukryty w banku na bank?
Lech Słodownik (fot. AD)

   Bank, który nadal jest właścicielem zabytku przy 1 Maja, nie chce komentować tych rewelacji. Budynek od dwóch lat jest wystawiony na sprzedaż, ale wewnątrz działa jeszcze biuro radcy prawnego i wydział administracyjny prokuratury.
   Czy to koniec marzeń o skarbach elbląskich? Lech Słodownik wskazuje, że niekoniecznie.
   - Dużo jest jeszcze takich ukrytych skarbów przedwojennych – zapewnia. - Osobiście znam dwa miejsca, gdzie na terenie ogródka schowano kosztowności – przy ul. Kilińskiego oraz w Jelonkach. W Jelonkach właściciel powiedział, że pozwoli kopać, ale nie teraz, bo zasadził tam nowe truskawki – z uśmiechem opowiada elbląski historyk.
   Często właśnie w ziemi dawni mieszkańcy Elbląga ukrywali swoje skarby przed nadchodzącą Armią Czerwoną. Ta jednak, gdy nadeszła wiosną czy latem, doskonale wiedziała, że tam, gdzie ziemia się zapada trzeba kopać. Na skarby trafiają i współcześni.
   - Jeden z rolników na Wysoczyźnie Elbląskiej grodził pole – opowiada Lech Słodownik. - Gdy wbijał słupki do płotu, jeden momentalnie zapadł się. Okazało się, że rolnik trafił na zakopaną przed laty drewnianą skrzynię z porcelaną. Część oczywiście się potłukła, ale część uratowała – kończy z uśmiechem elbląski historyk.
   
Agata Janik

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Nie mogą ruiny sprzedać to wymyślili bajkę o skarbie
(2016.08.05)

info

19  
  10
To ktoś jest mało poinformowany, ja słyszałem że pod posadzką w piwnicach jest złota komnata
(2016.08.05)

info

15  
  3
Proponuje zrobic referendum w sprawie odwołania prezydenta W i rozebranie cegła po cegle budynku byłego juz Banku. A co.
(2016.08.05)
Dawno temu był potwór z Loch Ness a w tamtym roku Złoty Pociąg z Wałbrzycha to dlaczego Elbląg ma być z tyłu ?
erg. (2016.08.05)

info

9  
  2
Slodownik i Janik, ale spółka. .. Powodzenia. ..
BigBalbi (2016.08.06)

info

4  
  1
Słodownik, czy ty wiesz o czym piszesz? Intelektualny błysk. ..
babu (2016.08.06)

info

3  
  0
dzisiaj przechodziłem i patrzyłem na bank z tyłu i tam widać, że ktos dosłownie wczoraj wykuł wielka dziurę własnie na wysokości 1 pietra, widac wyraźnie z ulicy, widocznie jednak był tam skarb ale juz go nie ma,
skarbzniknąl (2016.08.06)

info

2  
  0
@rozwolnienie - pisząc to, rzeczywiście miałeś rozwolnienie. śmierdzi na cały portel
chin (2016.08.06)
A ja mam po prostu wrażenie, że cała bajeczka została wymyślona po to, by łatwiej było sprzedać budynek - bo jak wiadomo chętnych nie ma. ..
esek (2016.08.07)

info

2  
  0
buhahahaha uhahahhaha phihihihi
(2016.08.07)

info

0  
  0